niedziela, 30 czerwca 2013

Grecja - starożytny kraj z pięknymi miejscami

Grecja - starożytny kraj z pięknymi miejscami

Grecja boryka się obecnie z dużymi problemami finansowymi. W największych miastach ciągle protestują i wybuchają zamieszki. Mimo to turystyka wciąż tam kwitnie gdyż jest to jedno z głównych źródeł ich dochodu i nie mogą pozwolić sobie na jego stratę.

Wielkie miasta takie jak Ateny czy Saloniki skupiają znaczny procent ludności zamieszkującej Grecję.
To właśnie tam niepokoje i problemy z kryzysem gospodarczym można odczuć najbardziej. Przez pewien czas miasta te były bardzo niebezpieczne ze względu na zamieszki i ostre protesty mieszkańców. Miejscowości turystyczne jednak zdają się nie poddawać tej tendencji.
Nie da się tam aż tak odczuć tego, że Grecja ma problemy. Ludzie tam wiedzą, że bez turystów będzie po nich i dbają o nich. Tam nic się nie zmieniło i panuje spokój. Dlatego też wciąż warto wybrać się w te okolice i pozwiedzać najpiękniejsze miejsca tego kraju ze starożytnymi tradycjami i obiektami, które przetrwały do dziś.
Jednym z najpiękniejszych i najbardziej zastanawiających miejsc w całej Grecji są Meteory. Są to klasztory wybudowane na skalnych maczugach.
Do wielu z nich jedyną drogą dostępu są windy spuszczane z klasztoru na dół. Zastanawiające jest jakim sposobem udało się tam dostać budowniczym i w jaki sposób dostarczono na szczyt materiały kiedy nie znano jeszcze helikopterów czy nawet samochodów i były one odległą przyszłością. Niektóre klasztory przestały istnieć ze względu na proces niszczenia skał i samych budynków ale bardzo wiele z nich wciąż istnieje i ma swoich lokatorów. Te, które można zwiedzać posiadają drogi dojazdowe dla autokarów czy samochodów.
W sąsiedztwie klasztorów zawieszonych na skałach jest też dużo jaskiń gdzie zamieszkiwali ludzie. Widoki z góry są niesamowite, a zagadka ich powstania potęguje jeszcze bardziej cały efekt. Przy drodze prowadzącej do tego pięknego zakątka Grecji znajduje się też pracownia gdzie powstają ikony. Jest to chyba jedno z ostatnich takich miejsc oraz takich gdzie można wejść, zobaczyć jak ikony powstają, a nawet nabyć sobie takową na pamiątkę. Przy trasie wiodącej do Meteorów zobaczyć można także kolejne bogactwo Grecji - kopalnie marmuru. Poza samym marmurem wykorzystywany jest także pył marmurowy jako podkład pod drogi. Jest on niesamowicie trwały przez co drogi są w dobrym stanie przez długi czas.
Kolejne miejsce, które trzeba zobaczyć będąc w Grecji to oczywiście Ateny i Akropol.
Obecnie ze zwiedzaniem Aten jest różnie właśnie ze względu na sytuację polityczną i ekonomiczną kraju jednak jeżeli tylko jest taka możliwość jest to coś co zobaczyć trzeba. W mieście tym obok nowoczesnych budynków spotkać można fragmenty ruin, starożytność przeplata się tu z nowoczesnością. Akropol to oczywiście świątynie i miejsce dawnego kultu bogów, widać stamtąd całe Ateny i można wręcz poczuć majestatyczność i siłę dawnych kultur.
Uliczki miasta są bardzo piękne i ciągle widać tam cząstkę dawnych czasów. Zwiedzając można co rusz natknąć się na pomniejsze ruiny świątyń i zabudowań z czasów świetności Aten i Sparty. Podobnie jest w Salonikach czyli drugim co do wielkości miastem Grecji. Jadąc z powrotem w kierunku riviery olimpijskiej zobaczyć można także miejsce słynnej bitwy pod Maratonem i wąwóz termopilski. Wzniesiono tam pomnik Leonidasa, króla Sparty, który z 300 wojownikami stawił opór Persom. Wąwozu tam już nie ma gdyż ukształtowanie terenu się zmieniło i ściany tegoż wąwozu oddaliły się od siebie o około 2 kilometry. Ciągle jednak jest tam kurhan pod którym spoczywają spartańscy wojownicy. Jadąc do Aten warto także odwiedzić port w Pireusie. Jest to jeden z największych portów Europy. Można tam zobaczyć ogromne statki rejsowe oraz jeszcze większe statki towarowe. Z historycznego punktu widzenia jest to bardzo ciekawe miejsce.
Piękne są także wyspy i wysepki Grecji ze swoimi plażami i przejrzystą wodą. Zobaczyć można także złotą plażę, która ze względu na piasek jaki pokrywa jej powierzchnię i odbijające się w nim promienie słońca ma złoty kolor. Rejs statkiem wypełniony jest wieloma atrakcjami. Skosztować można świeżej ryby i owoców morza przyrządzanych na pokładzie przez kucharza, stoczyć wodną bitwę, poopalać się i opocząć. W trakcie rejsu mają miejsce także różne pokazy, tańce i zabawy. Bardzo ciekawy jest także zwyczaj witania nowo przybyłych turystów. Organizuje się tzw. wieczór Grecki. Pije się wtedy wino i organizowany jest poczęstunek. Na samym początku zabawy stawiana jest beczka wina. Przyjmuje się, że im więcej wina zostanie wypite tym zabawa była lepsza. W trakcie wieczoru są także tańce greckie i zabawa według tamtejszej tradycji. Polacy uważani są tam za jednych z najlepiej bawiących się narodów gdyż wino rzadko kiedy nie zostaje wypite do dna, a przy tym zabawa jest przednia i bardzo kulturalna bez burd. Warto też wybrać się na grecki targ.
Można kupić tam świeżutkie owoce i warzywa, całe tony oliwek, pomidory, które smakują na prawdę wyjątkowo czy Ouzo ale produkowane przez rolników - mocniejsze niż tradycyjne dostępne w sklepach. Poza tym wszystko jest bardzo naturalne i bez chemii. Kto raz spróbuje np. tamtejszego arbuza już nigdy nie będzie zachwycał się tymi kupionymi w Polsce. To samo tyczy się oliwek. Tylko tam oliwki smakują tak jak powinny i są wręcz ogromne, a przy tym bardzo zdrowe. Mówi się, że powinno się zjadać garść oliwek dziennie. Każdy dzień kąpieli w morzu w zatoce Termańskiej to także tydzień zdrowia w całym roku.
Grecja jest tak malowniczym i nieamowitym krajem, że aż robi się żal kiedy słyszy się o ich problemach. Mało jest tak pięknych i bogatych kulturowo krajów. Za sytuację gospodarczo-polityczną mogą winić tylko siebie i swoje lenistwo czy przywileje jednak przebywając tam wydaje się to całkiem naturalne i oczywiste. Po prostu tam żyje się inaczej. Jadąc tam na wakacje ma się wrażenie, że czas się tam zatrzymuje i przyspiesza tylko nocą i wtedy tętni życie. Jest to oczywiste ze względu na temperatury panujące tam w dzień. Jeżeli ktoś myśli o wakacjach i chce zobaczyć na prawdę przepiękne i ciekawe miejsca to Grecja jest świetnym pomysłem. Wybierając ten kierunek nie sposób wrócić zawiedzionym.
-- O autorze
Instal Greń - instalacje grzewcze i sanitarne

poniedziałek, 24 czerwca 2013

poniedziałek, 3 czerwca 2013

W drodze na Rysy

W drodze na Rysy

Autor: kazelot2000
Smutne, ale dokładnie nie pamiętam dnia wyprawy. Na pewno było to w drugiej połowie sierpnia. Wstałem o 4.30, pod pensjonat podjechał umówiony bus. Wyruszyłem w Tatry z chyba kilkunastoma osobami – wszyscy przebywaliśmy na tej samej kolonii w Stasikówce, niedaleko miasta Zakopane.

Do Palenicy Białczańskiej dojechaliśmy na 5.20. Nigdy wcześniej tak żwawo nie przeszedłem asfaltówki do Morskiego Oka. Ten wstępny „spacerek” zajął mi nieco ponad godzinę.
Nad Morskim Okiem obowiązkowa przerwa – śniadanie. Po blisko 40 minutach ruszyliśmy do Czarnego Stawu.
Pamiętam, że już to pierwsze podejście trochę mnie zmęczyło. Nie było czasu jednak się zatrzymywać. Dość szybko dotarłem nad staw. Wtedy niektórzy z nas zjedli jeszcze coś słodkiego – w końcu przed nami ogromny wysiłek.
Ja z kolei próbowałem przewidzieć pogodę. Niebo wprawdzie było zachmurzone, ale nie zanosiło się na deszcz, a tym bardziej na burzę. Świetnie wspominać swoje szczeniackie emocje, a również niepewności związane ze zdobywaniem tak przesławnej góry. Przecież wyżej w Polsce się nie zajdzie.
Za Czarnym Stawem większość z nas przerwała już rozmowy. Spokojnie i przytomnie wchodziłem po kamiennych stopniach. Starałem się, żeby każdy mój krok był dokładnie przemyślany, gdyż wstyd przyznać, ale tak, wybrałem się na Rysy w adidasach! Dlatego też modliłem się, aby nie lunął deszcz, bo mógłbym być zgubiony. Odrzućmy na bok jednak te moje przeszłe rozterki.
Dalej szliśmy Długim Piargiem, minęliśmy charakterystyczny płat starego śniegu. Wspaniale było zobaczyć coś takiego w drugiej połowie sierpnia! Szlak kilka razy zakręcał, aż w końcu osiągnęliśmy Bulę pod Rysami. Na Buli pod Rysami świetnie wypoczęliśmy, wsunęliśmy coś jeszcze na ruszt. Poczekaliśmy także na kilku maruderów, chociaż po prawdzie trudno było ich tak nazwać. Czas bowiem mieliśmy świetny. Nie minęła bowiem jeszcze 10.00. Za Bulą zaczęły się łańcuchy, które wielu z nas przeraziły. Najdziwniejsze w Tatrach, że mało doświadczeni turyści zamiast lękać się ekspozycji, to właśnie panikują dopiero, jak zobaczą sztuczne ułatwienia. A one przecież miały nam pomóc, ach, ta psychika. Szczęśliwie na szlaku było mało osób, tylko co jakiś czas ktoś schodził ze szczytu. Odcinek z łańcuchami poszedł mi w miarę gładko. Tuż przed wierzchołkiem przechodziłem przez najtrudniejsze miejsce. Słyszałem o nim dużo przed wyjściem na Rysy. Mówili mi, że trzeba szlak tam na chwilę okropnie się zwęża, a z obu stron kilkaset metrów przepaści. Nie mylili się. Przyznaję, że zaszumiało trochę w głowie, ale dość łatwo pokonałem tę trudność.
Na pewno większe problemy miałem, gdy wracałem. Niestety ze szczytu zbyt wiele nie zobaczyłem. Okropne chmury wszystko popsuły, a wysiłek w zdobycie Rysów włożyłem ogromny. Długo też tam nie posiedziałem, gdyż zaczęło się robić tłoczno, toteż tylko poczekałem na wszystkich kompanów (w tym moją 14-letnią siostrę) i zszedłem tą samą drogą. Pierwsze wejście na Rysy było bardzo udane, w końcu wróciłem cały i zdrowy. Dopiero od tej pory przestałem już głównie wychodzić w Tatry Zachodnie. Tam przecież nie ma tej adrenaliny

Chciałbyś poznać tatrzańskie szlaki ? Nasza mapa Tatr czeka na Ciebie. Zobacz dokładne szlaki w Zakopanem.

Artykuły do przedruku