czwartek, 25 kwietnia 2013

Historia Uzdrowiska Szczawno-Zdrój


Niewiele polskich uzdrowisk może poszczycić się tak wspaniałą historią, jak położone nieopodal Wałbrzycha w dolinie Szczawnika, Szczawno-Zdrój. Już w 1318 roku pojawiła się wzmianka o istnieniu w tym miejscu leczniczych źródeł mineralnych wykorzystywanych przez szpital dla trędowatych. Od 1401 roku Szczawno należało do majątku właścicieli Książa, którym od 1509 władała nieprzerwanie do XX wieku rodzina Hochbergów. W 1597 roku ich nadworny lekarz, uznany przyrodnik Kasper Schwenckfeld, wydał pierwszy traktat naukowy o leczniczych właściwościach miejscowych wód mineralnych. Dwa lata później dokonano ujęcia Starego Zdroju (noszącego obecnie nazwę Mieszko). To właśnie wokół tego ujęcia rozwinęło się uzdrowisko oficjalnie uruchomione w 1815 roku przez księcia Hansa Heinricha VI Hochberga. Założenie urbanistyczne głównego deptaku zdrojowego, który obecnie tworzy ulica Kościuszki, zostało ukończone do połowy XIX wieku.
W tym okresie wybudowano pawilon dla kuracjuszy, teatr zdrojowy, gospody oraz pensjonaty. Osoba właściciela oraz właściwości lecznicze miejscowych wód mineralnych ściągnęły do Szczawna śmietankę towarzyską Europy przełomu wieków: carów, cesarzy, książąt, ale także pisarzy. Wśród znanych osobistości należy wymienić Winstona Churchilla, przyszłego brytyjskiego premiera czasu wojny. Wśród kuracjuszy odnajdziemy także słynnych Polaków, między innymi Zygmunta Krasińskiego, Józefa Korzeniowskiego, Ludwika Zamenhofa, czy też Władysława Dybowskiego. W Szczawnie-Zdroju dwukrotnie (1855 oraz 1857) przebywał także na kuracji Henryk Wieniawski, światowej sławy skrzypek wirtuoz, który dał tu kilka koncertów. Na pamiątkę tego wydarzenia od 1966 roku odbywają się tu doroczne festiwale skrzypcowe imienia tego znakomitego artysty. Położone w bezpośrednim sąsiedztwie wspaniałego pasma górskiego, jakim są Sudety, stanowiło idealne miejsce do wypoczynku. Po wybudowaniu linii kolejowej w 1877 roku Szczawno rozrosło się w kierunku północnym, dzięki czemu na początku XX wieku powstała nowoczesna dzielnica willowa ukształtowana według koncepcji urbanistycznej miasto ogród, położona pomiędzy współczesnymi ulicami Mickiewicza, Sienkiewicza oraz Kolejową. W 1901 roku powstał także nowoczesny Zakład Przyrodoleczniczy, zwany Łazienkami Ludwiki, a w 1910 roku wybudowano największy wówczas na Śląsku Grand Hotel, reprezentacyjne miejsce dla najbardziej znamienitych kuracjuszy – gości Hochbergów (obecnie sanatorium „Dom Zdrojowy”). W 1931 roku uzdrowisko Szczawno-Zdrój zostało sprzedane przez właścicieli Książa, a trzy lata później upaństwowione. Obecnie uzdrowisko w Szczawnie bazuje na wodach mineralnych (szczawach wodorowo-węglanowych) pozyskiwanych z 42 ujęć. Wody te skutecznie wspomagają leczenie dróg moczowych i żółciowych oraz przewodu pokarmowego.
Wśród zachowanej wspaniałej zabudowy uzdrowiska na plan pierwszy wysuwa się położona w centrum kurortu, drewniana hala spacerowa wraz z pijalnią wzniesiona w 1894 roku, a następnie odbudowana po pożarze w 1992. Budowla ta, przeszklona od strony ulicy a otwarta na park Zdrojowy, ma 77 merów długości oraz 10 metrów wysokości. Podobnie jak w innych modnych kurortach, służyła ona kuracjuszom do przechadzek w czasie brzydkiej pogody. Jest to jedyny w Polsce tego typu obiekt, którego odpowiedników należy szukać w najznamienitszych uzdrowiskach epoki przełomu XIX i XX wieku. W jej bezpośrednim sąsiedztwie wznoszą się budynki: powstałego w 1890 roku teatru zdrojowego posiadającego salę widowiskową o bogatej dekoracji neorokokowej oraz dawnego Domu Zdrojowego (obecnie Klub Kuracjusza) powstałego w 1845 roku. Po przeciwnej stronie, przy ulicy Sienkiewicza wznosi się gmach zbudowanego w 1939 roku Zakładu Przyrodoleczniczego, naprzeciw którego położone jest obecnie sanatorium „Korona Piastowska”. Jest to wzniesiony w 1818 roku dom rodzinny Hauptmannów, w którym w 1862 przyszedł na świat Gerhart Hauptmann, laureat literackiej Nagrody Nobla z roku 1912. W budynku tym funkcjonował hotel noszący nazwę Preussische Krone, w którym mieszkał w 1838 roku Zygmunt Krasiński.
Położony na południowy zachód od centrum uzdrowiska park Zdrojowy noszący imię Henryka Wieniawskiego został wytyczony w początkach XIX wieku na zachodnim i północnym zboczu wzniesienia Stróżek (517 m n.p.m.). Ma on interesujący układ strefowy. W części przylegającej do zabudowań uzdrowiska posiada charakter geometrycznego, ozdobnego ogrodu przechodzącego w park angielski z bogatą kolekcją dendrologiczną. Najwyżej położona jest część leśna z przewagą drzew liściastych. W północno-zachodniej części parku zachowała się neogotycka wieża Anny wzniesiona w 1818 roku, z dwoma tarasami widokowymi i zegarem.
Źródło: Historia uzdrowiska Szczawno-Zdrój - lofrek

Karpacz i jego największe atrakcje


Karpacz i jego największe atrakcje

Karpacz, to popularna miejscowość wypoczynkowa u stóp Śnieżki. Jest, obok Szklarskiej Poręby, najważniejszym centrum turystycznym pod Karkonoszami. To niewielkie miasto leży w dolinie Łomnicy i na otaczających ją wzgórzach.

Podzielone jest na kilka dzielnic - niegdyś odrębnych wsi. Karpacz jest zarówno ważnym ośrodkiem sportów zimowych, jak i centrum letniego wypoczynku. Jest tu poza tym kilka atrakcji turystycznych, przede wszystkim kościółek Wang w Karpaczu, perełka skandynawskiej architektury drewnianej, wzniesiony kiedyś przez Wikingów w Norwegii i przeniesiony do Górnego Karpacza.
Kościółek został kupiony przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV dla muzeum berlińskiego, jednak na prośbę hrabiny Fryderyki von Reden monarcha w 1842 roku zdecydował o przekazaniu świątyni parafii ewangelickiej w Mostowej Górze (obecny Górny Karpacz). 
 Poza kościołem w Karpaczu, takich kościółków stavikirke jest w Norwegii jeszcze kilkanaście. Zwiedzając świątynię, warto zwrócić uwagę na bogate ornamenty, wyrzeźbione wokół portali i na słupach - widać na nich poza charakterystyczną plecionką także lwy, smoki czy głowy wojowników Wikingów. Stojąca obok kościoła kamienna dzwonnica powstała w połowie XIX wieku.
Poza kościołem Wang w Karpaczu można obejrzeć dwie ekspozycje muzealne. Muzeum Sportu i Turystyki mieści się w starej chacie górskiej o drewnianej konstrukcji zrębowo- przysłupowej. Pokazane są tu eksponaty związane z historią i rozwojem turystyki w Karkonoszach, także narciarskiej. Osobną ekspozycję poświęcono wybitnemu poecie i dramaturgowi Tadeuszowi Różewiczowi, chętnie odwiedzającemu Karpacz. Z kolei w Górnym Karpaczu mieści się Miejskie Muzeum Zabawek. Prezentowany jest tu ogromny zbiór ponad 2000 lalek i zabawek z całego świata. Trzon kolekcji pochodzi ze zbiorów sławnego twórcy Wrocławskiego Teatru Pantomimy, Henryka Tomaszewskiego.
Do aktywnego wypoczynku zachęcają w Karpaczu liczne możliwości górskich wycieczek na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, przede wszystkim na Śnieżkę (1602 m n.p.m.) oraz nad piękne górskie jeziora: Wielki i Mały Staw. Ponadto popularnym celem spacerów jest Dziki Wodospad na Łomnicy oraz zapora na Łomnicy w samym Karpaczu, a także efektowne formacje skalne Pielgrzymy pod Smogornią oraz Krucze Skały koło Wilczej Poręby. Poza tym można skorzystać z licznych szlaków rowerowych, a nawet z letniego toru saneczkowego. Zimą w Karpaczu działa wiele wyciągów narciarskich, w tym wyciąg krzesełkowy na Kopę pod Śnieżką. Jest tu również skocznia narciarska, a na grzbiecie Karkonoszy trasy do narciarstwa biegowego.

Przedrukowano z artelis.pl


Barbara Mystkowska

niedziela, 7 kwietnia 2013

Gęsia Szyja


Gęsia Szyja

Gęsia szyja (źródło:Wikipedia)
Gęsia Szyja jest doskonałym punktem widokowym. Góruje nad Polaną Rusinową i Waksmundzką Dolinką.

 Z Wierchu Poroniec, do którego wcześniej dojeżdżamy oczywiście busem albo samochodem, idziemy zielono znakowaną trasą.
Początkowo wędrujemy lekko pod górę. Gdzieniegdzie na szlaku odsłaniają się ciekawe widoki. Czasem musimy przejść przez powalone drzewa.
Do Rusinowej Polany dochodzimy najwyżej po 50 minutach. Często towarzyszą nam owce i pasterze. W bacówkach do zakupienia świeży oscypek. Idziemy już bezpośrednio na sam wierzchołek Gęsiej Szyi.
Nazwa pochodzi od krętego i długiego grzbietu. Musimy przygotować się na dość ciężkie podejście, szczególnie dla niewprawionych. Po około 20 minutach wchodzimy z powrotem do lasu. Kroczymy po niejako naturalnych schodach, których drewniane części mogą się okazać niezwykle śliskie po opadach deszczu. Dwa razy robi się płasko: najpierw po pokonaniu grzbietu widocznego z Rusinowej Polany i później tuż przed samym szczytem.
Z Gęsiej Szyi roztacza się świetny widok na Tatry Wysokie i Tatry Bielskie. Z góry biegnie droga do Równi Waksmundzkiej.
Z Palenicy Białczańskiej ścieżka podobna. Najpierw wychodzimy przez bramkę biletową TPN-u. Potem odbijamy w prawo w las zgodnie z niebiesko znakowaną trasą. Od Waksmundzkiego Potoku robi się coraz bardziej stromo i kręto. Po 25 minutach stosunkowo ciężkiego podejścia stajemy na Rusinowej Polanie. Dalej już pędzimy na sam szczyt.
Z Zazadni w pierwszej chwili wędrujemy pod górę szeroką drogą. Wkrótce rozdroże, które opuszczamy  szlakiem niebieskim. Zaraz będziemy w Złotej Dolince. Potem już tylko zwyczajna ścieżka. Mijamy Kaplicę Matki Bożej Jaworzyńskiej, gdzie nie tylko możemy się pomodlić, ale i wypić darmową herbatę. Następnie dosyć stromo, co jednakże nie trwa długo. Zaraz opuszczamy las i docieramy do Rusinowej Polany.
Mimo że Gęsia Szyja to niski szczyt jak na Tatry Wysokie, należy go polecić każdemu. Doskonała rozgrzewka, a przede wszystkim wspaniała panorama polskich jak i słowackich Tatr.

Przedrukowano z artelis.pl


kazelot2000

wtorek, 2 kwietnia 2013

Nabieramy wysokości - Kopa Kondracka


Nabieramy wysokości - Kopa Kondracka

Kopa Kondracka (źródło:Wikipedia)
Na Kopę Kondracką można dojść  z Doliny Strążyskiej, choć jest to niezaprzeczalnie najcięższa droga na najmniejszy szczyt z pasma Czerwonych Wierchów, a i dodatkowo bardzo czasochłonna.

Startujemy ze skrzyżowania Drogi pod Reglami i czerwonego szlaku. Pierwszy około dwudziestopięciominutowy etap na Polanę Strążyską nie sprawia żadnych kłopotów. Idziemy przyjemną i szeroką leśną trasą wzdłuż Strążyskiego Potoku. Niekiedy dostrzegamy masyw Giewontu. Mijamy również Skałę Jelinka.
Z Polany Strążyskiej wspaniały widok na północną ścianę „Śpiącego Rycerza”. W chatce znajduje się bufet, gdzie można kupić coś do jedzenia lub picia.
Dla naszej wygody ponadto drewniane ławki i stoły. W niedalekim sąsiedztwie usytuowana jest Siklawica (zaledwie 10 minut spokojnym marszem); aby dojść do tego wodospadu, należy iść prosto na skrzyżowaniu za polaną (w kierunku Giewontu). Z kolei czerwony szlak na interesujący nas szczyt skręca w prawo w stronę Przełęczy w Grzybowcu. Gdy już wróciliśmy „od Siklawicy” (naturalnie nie musimy koniecznie tam pójść), możemy kontynuować wycieczkę właśnie przez Dolinę Grzybowiecką i wzdłuż Grzybowieckiego Potoku. Faktycznie zaczyna się teraz podejście, na razie jeszcze niezbyt strome i forsowne. Przełęcz w Grzybowcu osiągamy pół godziny później.
Na kolejnym rozdrożu wybieramy ponownie czerwony szlak (zakręcamy w lewo). Od grzbietu Grzybowca, zaczyna znacząco ubywać drzew, dzięki czemu chwilę potem jak na dłoni widać Długi Giewont, właściwy Giewont i Mały Giewont. Ostatni z nich obchodzimy z prawej. Dodatkowo odcinek aż do przełęczy Siodło nie jest mocno wymagający pod względem kondycyjnym. Niebawem po wejściu na przełęcz Bacuch przechodzimy przez charakterystyczną „Szczerbinkę” – ciasne skalne wyżłobienie.
Ostrożnie i uważnie wdrapujemy się z uwagi na bliskość przepaści (szczególna rozwaga niezbędna zwłaszcza wtedy, kiedy jest mokro). Należy nadmienić, że zdecydowanie łatwiejsze i przyjemniejsze okazuje się wchodzenie niż schodzenie, innymi słowy, idąc od Giewontu, narażamy się na większe niebezpieczeństwo.
Po zejściu ze „Szczerbinki” zaczyna się najcięższe podejście, które kończy się dopiero po osiągnięciu Wyżniej Kondrackiej Przełęczy.
Najpierw zdobywamy jednak wspomniane wcześniej Siodło, po czym maszerujemy pod górę po wąskiej, kamiennej ścieżce. Jest nadzwyczaj stromo. Potem wkraczamy na piarżysko, którym idziemy nieco ponad kwadrans, aż w końcu meldujemy się na Wyżniej Kondrackiej Przełęczy. Ogólnie trasa wydaje się trochę trudniejsza od dwóch pozostałych głównych (przez Dolinę Małej Łąki oraz przez Dolinę Kondratową), ale także mniej monotonna.
Z Wyżniej Przełęczy Kondrackiej schodzimy spokojnie na Przełęcz Kondracką. Warto tutaj dobrze odsapnąć, gdyż przed nami prawie 30-minutowe męczące podejście na Kopę Kondracką
Z Kopy Kondrackiej polecam wycieczkę zarówno na Kasprowy Wierch, jak i resztę Czerwonych Wierchów. Obie trasy są bardzo przyjemne.

Przedrukowano z artelis.pl


kazelot2000