sobota, 28 stycznia 2012

Bieszczady inaczej - czyli nie tylko połoniny

Autorem artykułu jest Anna Kowalik

Bieszczady to nie tylko górskie wędrówki i wypoczynek nad jeziorem. Jest tu wiele ciekawych, wartych odwiedzenia miejsc i osobliwości. Miast jest co prawda niewiele, ale za to warto się w nich choćby na chwilę zatrzymać.

Jednym z tych położonych na terenie Bieszczad jest stary Sanok, w którym warto zobaczyć jego największą atrakcję – Muzeum Budownictwa Ludowego (skansen). Znajdują się tam zabytkowe domy Bojków, Łemków, Dolinian i Pogórzan. Kolejnym miastem jest Lesko. Umiejscowiony jest tam kirkut o powierzchni 3 ha. Jest to najstarsza i najcenniejsza nekropolia żydowska w tej części Polski. W Lesku można także wybrać się na narty – znajduje się tam stacja narciarska Weremień. Do dyspozycji narciarzy są przygotowane dwie trasy zjazdowe. Pierwsza o długości 680 m., zaś druga 750m.
Trzecim z miast są Ustrzyki Dolne, w których bardzo ciekawym miejscem jest muzeum przyrodnicze. Znajduje się tam także stacja narciarska „Laworta”, która jako jedyna w Bieszczadach jest wyposażona w wyciąg krzesełkowy i dwa orczykowe. Stok jest  ratrakowany, sztucznie śnieżany i oświetlony.  Główna trasa ma 1250m.

Opuszczając Ustrzyki Dolne kierujemy się w stronę Ustrzyk Górnych. Na tej trasie znajduje się wiele obiektów agroturystycznych, kwater i domów. Jeśli chodzi o Bieszczady, noclegi tutaj nie stanowią problemu, można znaleźć pokój odpowiedni na każdą kieszeń. Często są to obiekty o wysokim standardzie i jakości. Turyści mogą tutaj zapoznać się z mieszkańcami malowniczych terenów, poznania ich kultury, zwyczajów, podejrzenia codziennych zajęć. Gospodarze niektórych pensjonatów oferują możliwość wspólnego pieczenia chleba, robienia sera, masła, co często cieszy najmłodszych turystów, którzy często nie mają pojęcia, w jaki sposób otrzymuje się te produkty. Dla niektórych z nich ciekawym zajęciem może być np. dojenie krowy a smak świeżego mleka na zawsze kojarzyć się będzie z beztroskim dzieciństwem. Dlatego właśnie wakacje w  Bieszczadach z dziećmi mogą okazać się świetnym pomysłem na spędzenie zarówno dłuższego urlopu jak i  krótkiego weekendu.

Jak widać wypoczywających w obiektach agroturystycznych wbrew pozorom czekać może masa niecodziennych atrakcji, a dodatkową korzyścią będzie możliwość skosztowania zdrowej, świeżej i ekologicznej żywność, którą oferują kuchnie bieszczadzkie.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 21 stycznia 2012

Maroko: wycieczka z Agadiru do Essaouiry

Autorem artykułu jest L.G.

Wybierając się na urlop do Maroka nie warto poprostu przeleżeć dwóch tygodni na plaży czy nad basenem. Wspaniałe, malownicze i egzotyczne miejsca czają się tuż za rogiem.
Essaouira leży na północ od Agadiru i jest jedną z kilku opcji jakie można wybrać w ofercie lokalnych biur podróży. Miasto słynące z wyrobu srebrnej biżuterii w ramach atrakcji turystycznych zaproponować nam może jedynie całkiem spory i dobrze zaopatrzony Souk (targ) graniczący z portem rybackim.

Wycieczka do portu daje możliwość zobaczenia ciekawych połowów lokalnych rybaków m.in rekinów, ryb pił itp. Jednak ze względu na atmosferę portowego biznesu polecam to miejsce tylko "nieczułym" na zapachy.

Przechodząc się po Souku można natrafić na małe warsztaty kształcące młodych marokańczyków w misternej sztuce wyrabiania srebrnej biżuterii oraz produktów z drewna. Trzeba jednak brać poprawkę na to, że często oferowane na straganach srebro to "berberyjskie srebro" warte tylko tyle, na ile nam się podoba i ile za nie chcemy zapłacić. Trzeba się targować. Co jeszcze można znaleźć na souku? Oczywiście wyroby ze skóry, tym razem prawdziwej nie podrabianej i w bardzo dobrych cenach (zapłacimy średnio 1/3 pierwszej ceny podanej przez sprzedawce).

Pod hasłem "wycieczka do Essaouiry" samo zwiedzanie miasta, jak dla mnie, było najmniej atrakcyjne, dlatego nie polecam jechać tam lokalnym autobusem. Warto w kilka osób wynająć busa i wyjechać w miarę wcześnie rano. Prawdziwe atrakcje zobaczymy po drodze do miasta. Zaraz po wyjeździe z Agadiru przejeżdżamy przez plantacje bananów, a w napotkanej wiosce możemy kupić świeże, małe, słodkie banany które w smaku są o niebo lepsze od tych które możemy kupić u nas (nawet jeśli mają nalepkę Chiquita!).

Kilka ostrych zakrętów nad brzegiem oceanu i wjeżdżamy do wioski surferów. Tutaj wysokie fale poskramiane są przez kolesi z  lat 60-70 (tak to sobie wtedy wyobrażałem) drugs, sex & roc`n`roll... i oczywiście decha. Ale wycieczka się nie zatrzymuje, jedziemy dalej aż do małej przetwórni olejku arganowego gdzie w niewielkim pokoju siedzi kilka kobiet i łuska małe przypominające orzechy laskowe owoce arganu - skarbu narodowego Maroka. Tu też można zaopatrzyć się w olejek arganowy lub jego pochodne.

Kolejny punkt programu, nie licząc postoju na berberyjską herbatę, to postój przy drzewach arganowych na których pasły się kozy. Tak nie przejęzyczyłem się, kozy pasły się na drzewach, skakały po gałęziach bez problemu utrzymując równowagę.

Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze kilka razy żeby zrobić parę fotek nad wysokim, urwistym brzegiem oceanu.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na jednej z plaż niedaleko wioski surferów. Wysokie fale miotały nami jak pacynkami, a wracająca do oceanu woda nie pozwalała wrócić na brzeg. Na szczęście po krótkiej kąpieli mieliśmy jeszcze siłę, żeby opróżnić butelkę lokalnego wina. Prawie bym zapomniał, po drodze można zobaczyć podróżujących na osiołkach, wielbłądach, ciężarówki po brzegi wyładowane towarem, widzieliśmy też takie w których ponad szoferkę wystawały krowie głowy, cuda techniki marokańskich kierowców potrafią zadziwić!

Zaletą wycieczki z lokalnego biura podróży jest nie tylko przystępna cena, ale też możliwość zatrzymywania się w miejscach gdzie zwykły kursowy autobus nie ma wyznaczonego przystanku. Najlepiej zebrać się w kilka osób, wynegocjować cenę i przygotować się na niezły wypad za miasto.
---
BiednyTurysta w poszukiwaniu okazji - blog turystyczny
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 17 stycznia 2012

Wikłacze socjalne - ciekawostka ornitologiczna Afryki

Autorem artykułu jest Waldemar Delekta

Gniazdo wikłaczy socjalnych może być domem dla 500 ptaków i ważyć do jednej tony. Te, wydawało by się niedbałe konstrukcje wytrzymują dziesiątki lat.
Turyści odwiedzający Kalahari i Namibię podziwiają „kopce siana” na drzewach i słupach elektrycznych (często w czasie deszczu powodujące zwarcia elektryczne). Są to wielkie gniazda bardzo towarzyskiego wikłacza. Konstrukcje te przypominają wyglądem niedbale wykonane dachy ze słomy, budowane są wspólnie przez całe stado.
Nie do uwierzenia, taka słomiana konstrukcja może być domem dla 500 wikłaczy i ważyć około jednej tony (tyle co średniej klasy samochód). Mieszka się tam podobnie jak w domu pod strzechą, jest chłodno latem i ciepło zimą. W odróżnieniu od swoich kuzynów budujących mocne, wiszące gniazda, wikłacze socjalne wciskają kawałki grubej trawy Buszmena. Całość trzyma się razem dzięki tarciu. W przeciwieństwie do popularnego przekonania, komory gniazd nie są połączone ze sobą, każde wejście prowadzi do mieszkania jednej pary z ich dziećmi. Wikłacze socjalne, pomagają sobie w wychowaniu piskląt, ptaki z poprzednich miotów udzielają się w wyżywieniu młodszych braci i sióstr. Ulubionymi drzewami do budowy gniazd są akacje erioloba i drzewa kokerboom. Wikłacze mieszkają w gniazdach przez cały rok, składają w nich jaja po zakończeniu pory deszczowej. Zdarza się, że gniazdo zyskuje dodatkowych lokatorów, ślady różowych odchodów wokół wejścia do gniazda świadczy że jest ono zamieszkałe przez parę filigranowych sokolników czerwonookich (Polihierax semitorquatus). Polują one na małe gady i owady, czasami nawet na wikłacze, stąd taki kolor.
Czerwonogłowe łuszczaki, acacia pied barbets (Tricholaema leucomelas) i papużki nierozłączki też często wynajmują tam miejsca. Verreaux's Eagle-Owl (Bubo lacteus), orły sawannowe i sępy afrykańskie często budują swoje gniazda na górze. Mniej oczekiwani lokatorzy to osy papierowe i kobry przylądkowe które w czasie wylęgu żywią się pisklętami. Jeśli planujesz lepiej zbadać gniazda wikłaczy, uważaj na kleszcze żyjące w piachu pod drzewami akacji. Socjalne wikłacze są wielkości jaskółki i łatwo je rozpoznać po czarnej brodzie, niebieskoszarym dziobie i skrzydłach wyglądających jak rybie łuski. Gniazda można spotkać w południowej Kalahari, w częściach północno-przylądkowego Buszmenlandu i w większości miejsc w Namibii. W Parku Narodowym Augrabies i Transgranicznym Parku Kgalagadi jest wiele łatwo dostępnych gniazd, które można fotografować z bliska.
Gniazdo wikłaczy socjalnych
---
Autor Waldemar Delekta, podróżnik i turysta, poleca więcej informacji o Afryce na stronach: Kapsztad i Wyprawy do RPA
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Spiska Nova Ves na Słowacji

Autorem artykułu jest Tomasz Wójcik

Spiska Nowa Wieś jest na wschodzie Słowacji i leży na w Kotlinie Hornadzkiej  nad  Hornádem.  Jest znane dzięki swemu wrzecionowatemu rynkowi, najmniejszemu i najmłodszemu ZOO na Słowacji oraz  należy tu cały teren Słowackiego Raju i Rudawy Spiskie.

Spiska Nowa Wieś już w 1268 roku została wspomniana pierwszą pisemną wzmianką, a później miasto stało się częścią Spiskich Sasów. Miasto stało się ośrodkiem górnictwa, handlu, hutnictwa oraz rzemiosła, czego można dowiedzieć się odwiedzając tutejsze muzeum mieszczące się w centrum tutejszego, tak zwanego starego rynku, gdzie tuż obok znajduje się rzymskokatolicki kościół pw. Wniebowzięcia NMP z XIV wieku z najwyższą wieżą Słowacji (87 m). Miasto było członkiem w Stowarzyszeniu Spiskich Sasów a przez 360 lat należało do granic Polski.


W samym środku rynku wznosi się Ratusz Spiskiej Nowej Wsi zbudowany w stylu klasycystycznym w drugiej połowie XVII wieku. Obok ratusza stoi wzniesiony również w stylu klasycystycznym Kościół ewangelicki z końca XVII stulecia.

W Spiskiej Nowej Wsi znajduje się też najmłodszy i najmniejszy, jednak zdaniem licznych zwiedzających najładniejszy ogród zoologiczny na Słowacji i można w nim zobaczyć ponad 230 zwierząt (77 gatunków). Lecz jak się okazuje na sezon zimowy jest ono zamknięte z powodu bezpieczeństwa milusińskich.

 Nieopodal miasta znajduje się Słowacki Raj, który od 1988 roku jest Parkiem Narodowym. Charakterystyczne, w odróżnieniu od różnych pasm górskich są tam głębokie wąwozy i jary oraz płaskie półki skalne, z których rozpościerają się wspaniałe widoki na całą okolice. Dodatkowe atrakcje to jaskinie, kaniony i wodospady z kaskadami oraz szlaki turystyczne, które są dobrze przygotowane w drabinki, mosty wiszące i łańcuchy, które dostarczają dużo wrażeń.

Dla turystów, którzy chcą popływać miasto oferuje Letnie Kąpielisko Spiskiej Nowej wsi, które mieści się niecałe 10 minut drogi na południe od starego rynku, oczywiście jest tam też  kryty basen w przypadku odwiedzania tego miasta w innym sezonie niż letnim.
Miłośników narciarstwa zapraszamy do Ośrodka Narciarskiego Spiskiej Nowej Wsi – Rittenberg, który znajduje się w regionie Słowackiego Raju, gdzie mamy do dyspozycji trasy zjazdowe liczące łącznie niecały 1 km  oraz 3 wyciągi. Nawet dla początkujących będą możliwości sobie poszusować, gdyż jest tam szkółka narciarska.

Zaskakujące jest też w tym mieście to, iż prawie na każdej ulicy można spotkać sklep jubilerski oraz to, że nie można się zgubić w tym mieście, ponieważ ludzie są tam bardzo mili oraz przyjacielscy i wystarczy spytać pierwszą napotkaną osobę o drogę, a na pewno wskaże drogę do celu. Prócz wielu knajp, restauracji, pubów i barów, które są na rynku wszędzie, jeden przypadł nam do gustu, a mianowicie pub „LEGENDA”, gdzie jest bardzo miła obsługa.

Spiska Nowa Wieś ze swoją ponad 740 letnią historią i dynamiczną teraźniejszością jest idealnym punktem wyjścia dla miłośników turystyki, którzy chcą poznać surowe,  a równocześnie malownicze kaniony Słowackiego raju, dla miłośników zabytków wpisanych na listę UNESCO, jak również dla zainteresowanych miejscami  może mniej znanymi, ale z bardzo cennymi  zabytkami Drogi Gotyckiej.
---
http://www.ciekawemiejsca-tomelk.blogspot.com/
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Paryskie porty lotnicze

Autorem artykułu jest Bilety Lotnicze

Paryż jest jedną z najczęściej odwiedzanych europejskich stolic. Ma swój nietypowy urok i atmosferę. Uznawany jest za najbardziej romantyczną stolice świata, a także wielki ośrodek kultury.
Dlatego co roku przybywa tu miliony turystów by postać pod wieżą Eiffla, a także zobaczyć najpiękniejsze muzeum z pałacem Luwr. Samo wypicie kawy w dzielnicy Montmartre - bohemy paryskiej sprawia, że poczujemy nietypowy klimat tego miejsca.
W Paryżu jest mnóstwo hoteli, miejsc rozrywki, dyskotek i restauracji. W związku z tak dużym zainteresowaniem Paryż posiada aż trzy porty lotnicza, a całą Francja ma świetne połączenie komunikacyjne między wszystkimi liniami lotniczymi.
Lotnisko Beauvais
Największym lotniskiem Francji a także główną bazą Air France jest port lotniczy Charles de Gaulle. Uznawany jest także za jedno z największych lotnisk w Europie. Pod względem całego globu sto na 14 miejscu. Port lotniczy leży około 20 kilometrów od Paryża. Lotnisko obsługuje najpopularniejsze linie jak SAS, Lufthansa, czy British Airways. Posiada trzy terminale, natomiast na ostatnim obsługiwane są mniejsze linie lotnicze a także przeloty czarterowe.
Z kolei lotnisko Paryż Beauvais, leży na północ od francuskiej stolicy. To lotnisko jest najmniejszym w rejonie całego kraju i obsługuje przede wszystkim tanie linie lotnicze. Ogólnie obrót coroczny to około dwóch milionów pasażerów.
Trzecim lotniskiem w Paryżu jest port lotniczy Paryż Orly. Lotnisko zlokalizowane jest w promieniu 14 kilometrów od Paryża. Głownie obsługuje loty na Bliski wschód, Europy czy Afryki. Z tego portu lotniczego możemy lecieć także na Karaiby. Lotnisko obsługuje ponad 200 tysięcy samolotów co roku. Obydwa terminale obsługują mnóstwo linii lotniczych.
Ze wszystkich portów lotniczych istnieje bardzo dogodna możliwość do dostania się do centrum miasta czy hotelu. Połączeń jest mnóstwo, gdyż jest tu także wiele turystów z całego świata. Francuskie porty lotnicze działają bardzo sprawnie, stąd stacjonują tu najwięksi przewoźnicy naszego kontynentu.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 12 stycznia 2012

Indie – od fascynacji po zażenowanie

Autorem artykułu jest Bilety Lotnicze

Mocno urozmaicone kulturowo i krajobrazowo Indie przyciągają każdego roku ciekawskich turystów z całego świata. Mimo, że są brudne i męczące, fascynują ich kolorami i intensywnością życia.
Kraj ten z powodu wielu kontrastów w każdym budzi dość skrajne emocje.
Z jednej, bowiem strony świecą kapiące złotem świątynie, kują w oczy monumentalne rezydencje oraz wzniesione w kolonialnym stylu ekstrawaganckie hotele, z drugiej strony przygnębiająca jest sąsiadująca z tym bogactwem żyjąca w slumsach nędza, często na oczach tych lepiej usytuowanych umierająca. Wrażliwych turystów takie obrazki mocno poruszają, miejscowi zaś przyzwyczajeni do tego widoku są wprost nieczuli na żyjącą pod ich nosem biedotę. Sporo turystów chętnie do Indii powraca, zaś inni po jednym pobycie mają ich dość na całe życie.
Indie
Ponieważ Indie są rozległym krajem, najlepiej i najwygodniej ogromne odległości jest po nich pokonywać samolotem. Istnieje tu wielu przewoźników lotniczych nieróżniących się standardem niczym od europejskich linii, którzy oferują po kraju tanie loty. Kursujące po Indiach pociągi maja już zróżnicowany standard, szczególnie nieciekawe są w nich toalety. Kwitnie za to w nich handel jedzeniem i przemysłowymi artykułami oraz toczy się intensywne życie. Podróżowanie autobusami nie jest za ciekawe. W każdym jest konduktor, który wręcz upycha podróżnych do środka, choćby i na dach pojazdu. Po miastach najlepiej jest korzystać z motoriksz lub riksz, które perfekcyjnie omijają wszechobecne tu korki. Jeśli wybieramy się do Indii powinniśmy wiedzieć, że przejście przez ulicę graniczy omalże z cudem i balansuje na granicy życia i śmierci. Każdy jeździ tu jak tylko mu się podoba.

Indyjskie metropolie pełne są znakomitych zabytków. W New Delhi nie powinniśmy pominąć Czerwonego Fortu i Mauzoleum Humajuna, w Kalkucie zaś świątyni Kali i Victoria Memorial, w Bombaju koniecznie musimy zobaczyć Bramę Indii i Dworzec Wiktorii. Niestety zobaczymy w nich również wszechobecny brud. Ujrzymy wychodzące z rynsztoków niebojące się ludzi szczury, na ulicach walające się sterty śmieci i odwiedzające śmietniki wychudzone krowy. Zanieczyszczenie środowiska w Indiach przekracza granice rozsądku i wszelkie normy.

Turystów taki powszechny brak higieny mocno odstrasza. Zachowując środki ostrożności można uniknąć komplikacji zdrowotnych. Z pewnością w okresie następującym bezpośrednio po monsunie wzrasta liczba zachorowań na malarię i dengę. Planując spędzenie wakacje w Indiach powinniśmy zaszczepić się przeciwko żółtaczce typu A i B, tężcowi, durowi brzusznemu, błonicy i polio i zaliczyć poradnię chorób tropikalnych, gdzie lekarze nam doradzą ewentualne skorzystanie z profilaktyki antymalarycznej. Do picia, mycia zębów należy w Indiach korzystać z wody przegotowanej bądź butelkowanej. Wskazane jest unikanie napojów z lodem, jedzenia surowych warzyw i owoców. Możemy być za to pewni, że w lokalach, gdzie stołuje się dużo ludzi jedzenie zawsze jest świeże.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 11 stycznia 2012

Disneyland w Hong Kongu: azjatyckie magiczne królestwo

Autorem artykułu jest Anna Martyniuk

Disneyland kojarzy się nam, Europejczykom, przede wszystkim z Paryżem. Jednak jeśli los rzuci nas do Hong Kongu, to warto wiedzieć, że i tam znajdziemy podobny park. W regionie było o nim ostatnio głośno. Dowiedz się, za jaką sprawą!
Disnelnad w Hong KongNiedawno w dzienniku „Hong Kong Standard” ukazał się artykuł pod tytułem „Podwyżki cen w parkach rozrywki”. Jak donosi gazeta, hongkoński Disneyland, podobnie jak inna atrakcja tego typu, Ocean Park, postanowił podnieść ceny biletów.
Za jednodniowy karnet dla osoby dorosłej, który teraz kosztuje 350 dolarów hongkońskich, po podwyżce trzeba będzie zapłacić nawet 400 dolarów. Ta zmiana cen wynika między innymi z planów poszerzenia oferty parków tematycznych.
Tym, którzy kupują magiczną estetykę rodem z „Piotrusia Pana” zapowiadane podwyżki wydają się niekonsekwentne. W dziedzinie bajek pełnych wróżek i gadających zwierząt, nikt nie może przecież zaoferować więcej niż Disney.

Jednak jak każda prawdziwa bajka, historia hongkońskiego Disneylandu ma w sobie ziarno goryczy. Park, który znajduje się na wyspie Lantau u ujścia Rzeki Perłowej na początku swej działalności napotkał wiele problemów.

Za kulisami
1. Twórcy parku początkowo przecenili jego możliwości co do liczby gości. Wyszło to na jaw już podczas darmowego dnia otwartego, który odbył się 4 września 2005. Park odwiedziło wtedy 30 tys. okolicznych mieszkańców. Na dania w budkach z fastfoodami trzeba było czekać ponad 45 minut, a w kolejkach na karuzele i inne atrakcje goście stali nawet 2 godziny.
2. Otwarcie parku nastąpiło 12 września 2005, w dniu wyznaczonym przez chińskiego konsultanta jako najbardziej pomyślny.
3. Disney uniknął kulturalnego zgrzytu dzięki umiejętnemu wpleceniu elementów chińskiej kultury w wystrój parku, który zaprojektowano zgodnie z zasadmi feng shui. I tak, na przykład, chodnik przy samym wejściu do resortu zakręca w taki sposób, aby dobra energia chi nie „odpływała” w stronę Morza Południowochińskiego.
4. Disneyland zajmuje zrekultywowany teren położony w zatoce Penny’s Bay na wyspie Lantau.
5. W parku znajdziemy wiele różnych parków tematycznych, takich jak Main Street, USA, Fantasyland, Adventureland i Tomorrowland. W parkach tematycznych mówi się po kantońsku, angielsku i mandaryńsku.
6. Po wejściu do konkretnego parku tematycznego jest się całkowicie przez niego „wchłoniętym”. Nie widać ani nie słychać co dzieje się w okolicznych parkach.
7. Podobnie jak w innych parkach Disneya, przy wejściu skanowane są odciski palców każdego z gości. Dzięki czemu miejsce zyskało sobie niechlubne miano „Mauschwitz”.
8. Park najeżony jest ukrytymi niespodziankami, jak miniaturowe głowy myszki Mickey wplecione w wystrój parku i jego atrakcji.
9. W żadnym innym parku Disneya nie ma tylu roślin z tak wielu różnych zakątków świata. Projektanci skorzystali z tropikalnego klimatu Hongkongu i sprowadzili tropikalne rośliny także z innych miejsc, tworząc prawdziwie bujny krajobraz.
10. W 2012 roku ma nastąpić otwarcie parku tematycznego Grizzly Grouch, imitacji opuszczonego miasteczka rodem z opowieści o poszukiwaczach złota, usytuowanego pośród wzgórz i lasów. W opowieści Disneya miasto zostało założone przez poszukiwaczy złota 8 sierpnia 1888, czyli najszczęśliwszego dnia najszczęśliwszego miesiąca najszczęśliwszego roku. Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności!

Jak się tam dostać?
Disneyland ma własną linię kolei MTR. Goście mogą dojechać pociągiem już prosto z lotniska (23 minuty). Jeśli  jednak nie chcemy prosto z samolotu rzucać się w wir rozrywki, to najpierw udajmy się do naszego hotelu w Hong Kongu, aby trochę odpocząć. Do Disneylandu dojedziemy kolejką z Kowloon (30 minut) bądź z Hongkongu (33 minuty), z przesiadką na stacji Sunny Bay. Park jest otwarty od 10 do 21. O 21 możemy  też obserwować pokaz fajerwerków nad zamkiem Śpiącej Królewny.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 6 stycznia 2012

Najlepsze miejsca do spacerów wśród zwierząt w RPA

Autorem artykułu jest Waldemar Delekta

Mało popularną formą zwiedzania wśród turystów polskich jest pokonywanie pieszych szlaków z wielką ilością dzikich, ale bezpiecznych dla człowieka zwierząt.

Potężne góry, długie piaszczyste plaże, lasy deszczowe czy pustynie najlepiej zwiedzać na piechotę. Możliwości jest mnóstwo, od krótkich wycieczek (w sam raz dla rodzin z małymi dziećmi) po tygodniowe ekspedycje i wyprawy z przewodnikiem w dzikie rejony zamieszkiwane przez grubą zwierzynę. Za jeden z najtrudniejszych szlaków pieszych w Południowej Afryce zaliczany jest Naukluft Trail w Namibii. Pierwszy raz pokonałem go ostatniej zimy, byłem pod wrażeniem skalistej scenerii a bliskości do dzikich zwierząt była nagrodą za wysiłek na tej notorycznie trudnej trasie w Parku Narodowym Namib Naukluft. Nie spodziewałem się aż takiej ilości zwierząt. Kilka razy dziennie słyszeliśmy stukot kopyt, a następnie przed nami spokojnie spacerowały wielkie stada zebr górskich Hartmanna. Springboki były stałymi towarzyszami naszej wędrówki, spotkaliśmy ogromne stada gemsboków oddziały pawianów i wiele antylop kudu i gnu. Uświadomiłem sobie wtedy, że choć kocham busz, istnieje wielka różnica pomiędzy wędrówkami po sawannie czy górach, a tymi gdzie spotyka się zwierzęta. Nasze założenia są całkowicie inne: większość turystów wybiera szlak o znanej długości i trudności z oczywistymi atrakcjami, mając na uwadze spotykanie zwierząt, tempo marszu w dużej mierze zależy od tego, co spotkasz po drodze. .

Oto kilka z moich ulubionych pieszych szlaków z dzikimi zwierzętami w Afryce Południowej:
1. Szlak Pieszy Namib Naukluft
Ośmiodniowy szlak Naukluft w pełni zasługuje na swoją reputację jako najtrudniejszy w Afryce Południowej, ze względu na niedobór wody i wysokie amplitudy temperatur, ale wspaniałe możliwości obserwacji zwierząt po drodze wynagradzają nam za wszystko. Szlak długości 120 km można przejść w ciągu 8 dni lub w ciągu 4 dni pierwsze 60 km trasy. Ze względu na warunki klimatyczne, szlak jest otwarty jest tylko od od 1 marca do trzeciego piątku w październiku. Szlak rozpoczyna się we wtorki, czwartki i soboty w pierwsze trzy tygodnie każdego miesiąca. Noclegi są na kempingach z wodą pitną i prysznicami. Grupa powinna składać się z minimum 3 i maksymalnie 12 osób. Goście muszą mieć swoje oprowiantowanie i wyposażeni. Rezerwacji należy dokonać z dużym wyprzedzeniem ze względu na wysoką popularność szlaku.
2. Groenkloof Nature Reserve
Zwierzęta w Groenkloof Nature Reserve, na obrzeżach Pretorii, są niesamowicie oswojone, możesz robić zdjęcia z bliska. Park został ogłoszony rezerwatem przyrody przez Prezydenta Paula Krugera w 1895 roku, głównie w celu ochrony Oribi, spotyka tam się wiele innych antylop, żyrafy, zebry i liczne gatunki ptaków na każdym z trzech szlaków turystycznych o długości od 3,5 do 10,5 kilometrów.

3. Rezerwat Przyrody Umgeni Valley
Rezerwat Przyrody Umgeni Valley w prowincji KwaZulu-Natal Midlands jest w odległości jednej godziny jazdy z Durbanu i posiada wiele widokowych szlaków wzdłuż klifu z widokiem na Umgeni Valley. Siedmiokilometrowy szlak Black Eagle (czarny orzeł) jest dobrym wprowadzeniem do rezerwatu, oferuje zapierające dech w piersiach widoki. Zwykle zobaczysz zebry wypasające się w pobliżu bramy wejściowej, guźce na podmokłych terenach i antylopy, w tym nieśmiałe buszboki.
4. Sanktuaria Prowincji Przylądkowej Zachodniej
Istnieją różne sanktuaria w Prowincji Przylądkowej Zachodniej, w tym popularny De Hoop i Przylądek Dobrej Nadziei, na których napotkasz endemiczne bonteboki i inne równinne antylopy. Piękno Parku Narodowego Bontebok, w pobliżu Swellendam, jest często niedoceniane. 5,4-kilometrowy Szlak Buszbok jest wielką rodziną przygodą, trasa wije się wzdłuż rzeki Breede, obok różnych miejscach zacienionych, gdzie schronienia szukają zwierzęta. Zakończenie szlaku jest przy wspaniałym miejscu do kąpieli z terenem piknikowym.
Ważna porada
Będziesz musiał oczyszczać wodę na szlaku Naukluft. Najlepszą alternatywą do tabletek oczyszczających wodę jest przenośny SteriPEN Adventurer Opti urządzenie do oczyszczania wody, które eliminuje do 99,9% bakterii.
---
Autor Waldemar Delekta, podróżnik i turysta, poleca więcej informacji o Afryce na stronach: Kapsztad i Wyprawy do RPA
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 4 stycznia 2012

Wakacje na Majorce

Autorem artykułu jest Monika Kowalik

 zdjęcie z Wikimedia Commons 
Podczas planowania wakacyjnego odpoczynku niejednokrotnie dylematem staje się wybór odpowiedniego miejsca.
Często wakacyjnym kierunkiem staje się Majorka, największa wyspa Balearów położona na Morzu Śródziemnym, kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeża Hiszpanii.
Majorka zapewnia w sezonie turystom słoneczne i piaszczyste plaże. Biura podróży i serwisy turystyczne mają przygotowane dla swoich klientów różnorodne oferty pozwalające na wypoczynek na wyspie.
Coraz więcej jednak osób decyduje się na zorganizowanie letniego wypoczynku na Majorce we własnym zakresie.
Na Majorkę dolecieć można na różne sposoby. Do niedawna jedyną możliwością było wykupienie lotu czarterowego lub zorganizowanie lotu z przesiadką w jednym z dużych europejskich miast takich jak na przykład: Londyn, Madryt, Berlin, Mediolan, Bruksela i inne. Od niedawna pojawiła się możliwość bezpośredniego przelotu z Polski do Palma de Mallorca wraz z jedną z tanich linii lotniczych. Loty organizowane są sezonowo z dwóch polskich miast, dwa razy w tygodniu.

Transport z lotniska do wybranego na wyspie miejsca również nie stanowi problemu. Jednym ze sposobów jest zarezerwowanie transferu z lotniska, wynajęcie samochodu, skorzystanie z taksówki lub podróż komunikacją miejską do centrum stolicy wyspy, skąd swobodnie kontynuować można wakacyjną podróż do dowolnego miejsca na wyspie.

Na rynku funkcjonuje również wiele sprawdzonych serwisów oferujących wynajem hoteli w dowolnym miejscu. Na Majorce wybór pokoi jest duży, a ceny nie są wygórowane. Przed dokonaniem rezerwacji warto zastanowić się, jakie miejsce jest poszukiwane: spokojne i przyjazne rodzinom z dziećmi czy rozrywkowe, tętniące życiem i głośną muzyką, szczególnie w nocy.

Nie ulega wątpliwości, że Majorka oferuje głównie plaże, które na wyspie są piaszczyste i stanowią priorytetowy punkt wycieczki, ale często kolejnym etapem planowania podróży jest odpowiedź na pytanie: co zobaczyć na Majorce ? Majorka to również ciekawe i warte odwiedzenia miejsca, takie jak: Katedra La Seu, Castell de Bellver, Fundación Pilar y Joan Miró, Palacio de la Almudaina czy Banos Arabes.  Warte zobaczenia są również liczne muzea, ogrody botaniczne, podziemne jaskinie, parki tematyczne czy kultowa już dawna stacja kolejowa i przejażdżka wzdłuż wyspy zabytkowym pociągiem i tramwajem.
---
Więcej informacji na temat atrakcji i zabytków oraz tego co warto zobaczyć na Majorce na http://eprzewodnik.com
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl