piątek, 30 grudnia 2011

Rysianka

Autorem artykułu jest Marcin Walczak


O tym, że Rysianka jest ciekawym miejscem , zdawałem sobie sprawę nie od dziś. Jednak sami wiecie, że momentami trudno nam się docenia to co jest.... blisko tak.... to co ma się na wyciągnięcie dłoni.... to co tak często  widzimy. Nadchodzi jednakże czas, że życzymy sobie po to sięgnąć. I niespodziewanie jesteśmy zauroczeni.

Plan przyjęty, szlak również: Skałka - Hala Boracza - Hala Lipowska - Rysianka - Skałka. Świetna pętla z przerwą na pierogi na Hali Lipowskiej. Góry w wszelakiej postaci mam wpisane w CV. A z tym CV to nie kłamstwo. Gdy poszukiwałem pracy, moje CV pod nagłówkiem hobby miało wpis - góry. Pełen dobrej ufności i zapchanej wyniosłości, pozostałem umieszczony na pośladku (bez uprzedzenia) przez jedną osobę: - Przecież co druga osoba w swoim CV zapisuję, że lubi góry - rzekła. A tak miło żyło się błogiej naiwności, z przekonaniem o swojej niezwykłości... Pani z bloku obok bez wątpienia również ma napisane w CV góry, wszak co weekend jeździ z koleżankami na sąsiedni Dębowiec. W CV góry ma również kierujący quada, który chasa bezkarnie po leśnych szlakach, rozjeżdżając malutkiego robaczka, który z pewnością miał w swoim CV - góry.

Rysianka

Jakby się tak przyjrzeć naszej drodze na mapie to oprócz trzech schronisk, będziemy mieli okazję przejść przez kilka Hal. Inaugurujemy od Hali Boraczej, następnie Hala Studzionka, Hala Redykalna, Hala Skórzacka, Hala Bacmańska, Hala Gawłowska, Hala Bieguńska, Hala Lipowska, Hala Rysianka i Hala Pawlusia. W zasadzie to żadnej dużej górki nie zdobywamy, jeno same hale...A na halach powinny być owieczki! Przynajmniej latem.

Rysianka

Naszą wyprawę rozpoczynamy w Żabnicy Skałce. Niewielki mróz sprawił swoje - czarny szlak na Halę Boraczą wymaga kompetencji ekwibrystycznych. A w moim wieku, bez tego, ani rusz zimą w góry :) Jest niewielkie oblodzenie na ulicy. Co interesujące, jest nawet wiele śniegu. Zima w tym roku się ociąga i tak na prawdę jest to jedno z pierwszych (nie licząc październikowych Tatr) spotkań z Lodowatą Damą. Sam szlak na Boraczą nie jest wymagający, na zaczątku powiedziałbym, że nawet niezajmujący. Jednak wesołe konwersacje, nie wspominam nawet o czym - dlatego na pewno o niczym, absorbują nam czas. Dochodzimy na Halę Boraczą, która pozdrawia nas widokami w stronę Rajczy. Jest jakoś dziwnie pusto, nawet wiatr nie wieje, tylko słychać sielskie skrzypienie śniegu pod naszymi butami. Widać, że sama Hala jest dobrze przewiana, śniegu wiele mniej aniżeli na szlaku. Idziemy zobaczyć do schroniska. Wokół budynku też czas trwa w zawieszeniu. Z lekką niepewnością rozwieramy drzwi prowadzące do wnętrza. Ktoś tu jednak, przeżył ten Armagedon. Jest tu jednak życie! Grzecznie wypytujemy się Pani - Czy możemy wypić własną herbatę. Teraz chyba lepiej się zapytać, bo obce prawa rządzą się w niektórych schroniskach. Kobieta nam odpowiada: - Naturalnie, nie ma problemu. Co do samego schroniska, a w zasadzie samej jadalni, to delikatnie komunikując: nie rzuca na kolana. Miałem odczucie, że czas się tu jednakże zatrzymał, zatrzasnął drzwiczki i powiedział: Mam to wszystko gdzieś! Pozostaję tu na dłużej!

Pani nawet sugeruje nam, przy takiej pięknej pogodzie, abyśmy poszli górą (czyli powiedziałbym, może na wyrost - granią), bo widoki będą piękne. Ciekawostką w budynku są przywarte do tablicy karteczki z rozmaitymi wpisami. Coś w stylu księgi gości, lub facebookowych like\'ów w wersji outdorowej - np. Lubię, bo czas tu wpadł i się zatrzymał. Lubię, bo mogę sobie tu swobodnie zjeść własne kanapki. Można sobie te karteczki poczytać, jednakże fajniejsze znam zajęcia.... Idziemy na szlak. Słońce wychodzi ponad grzbiet, który dzisiaj będziemy zdobywać. Na grzbiecie mieści się pięć szczytów: Redykalny Wierch, Boraczy Wierch, Lipowski Wierch, Rysianka jak również na północnym wschodzie wierzchołek Romanki. Romanka wybitnie opanowała najbliższe przestrzenie. Trochę niechciana, rozłączona przełęczą od Rysianki przykuwa wzrok. Lekki chłód mimochodem hartuje nasze organizmy.

Rysianka

Dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Czarny wiedzie pod górę, ma Halę Redykalną (żółty szlak). Zielony dalej trawersuje grzbiet , żeby dołączyć do szlaku żółtego za Halą Bieguńską. Wiodąc się radą pani ze schroniska na Boraczej oraz wcześniejszym zamiarem, podążamy na kluczowy grzbiet. Czym wyżej tym śniegu więcej, ogarniamy także coraz obszerniejszą panoramę Beskidu Śląskiego, a w dali także Beskidu Małego. Pierwszy śnieg zawsze cieszy najwybitniej, sama jego obecność poprawia nastrój. Na przeciw widać Baranią Górę wraz ze Skrzycznym i oddalonym Klimczokiem. Po prawej cały czas towarzyszy nam Sucha Góra. Pojawia się także poszarpaniec, czyli Wielki Rozsutec w Małej Fatrze.

Dochodzimy do żółtego szlaku. Do centralnej grani. Wewnętrzna radość, odzwierciedlona na zadowolonych twarzach. Ukazują się nowe przestrzenie, później okrywają się też Tatry. Na grzbiecie śniegu wiele więcej. Momentami jest porządnie nawiane - brniemy w śniegu do kolan. Odwykłem od tego i troszkę mnie to męczy. Za ciężki jestem na takie manewry :) Otwarte przestrzenie i nader zaskakująco urocze hale, przykryte grubą warstwą śniegu, zauroczyły nawet takiego malkontenta jak ja. Proste drzewa pokryte śniegiem posiadają swój bajeczny klimat. A Cysorkie Tatry w pełnej okazałości... Sam Wielki Chocz ponad chmurami wystawia swój czubek...

Przybywamy na Halę Lipowską, do najlepszego schroniska w Polsce wg czytelników "n.p.m.". Zamawiamy zachwalane pierogi i w dobrych humorach oczekujemy swojego zamówienia. Durne oczy cieszą się jak głupie. W żołądku konwulsje, w ustach ślinociek. Wszystko przez ręcznie sporządzane pierogi z serem i borówkami, a na nich bita śmietanka, borówki i kawałek kiwi. Kulinarnie jestem kupiony przez schronisko na Hali Lipowej... Sama Hala Lipowska znajduje się na zboczu porośniętego lasem Lipowskiego Wierchu albo jak kto woli Lipowskiej Góry (1324 m). Maltretuje nas widokami - panorama Tatr, Małej Fatry jak również Beskidu.

Rysianka

Schronisko na Rysiance jest oddalona od Hali Lipowskiej o około 15 minut drogi z pełnym brzuchem. Rewelacyjne jedzonko bardzo rozleniwia, to niedobre chyba też. Jestem bardziej skłonny ku drzemce aniżeli pieszej wędrówce. Jednakże to chwilowa dolegliwość. Ruszamy na Halę Rysiankę. Szlak kieruje lasem, jednakże gdy dochodzimy do Hali, widoki po raz kolejny powalają na kolana... Są Tatry, jest Mała Fatra, ale jest także na wyciągnięcie ręki Pilsko jak również trochę dalej Babia Góra. Taki mały raj na ziemi. Hala Rysianka jest bardzo rozległa i największa na naszej dzisiejszej trasie. Oj jak ja uwielbiam takie przestrzenie. Do schroniska udajemy się hmmm jakby to zakomunikować tylko na chwilkę....

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 10 grudnia 2011

Cerkiew w Radrużu, drewno w gotyku zaklęte

Autorem artykułu jest Roztocze Wschodnie

Świątynia wraz z dzwonnicą otoczona jest murem, co nadaje jej charakter obronny - taką funkcję pełniły kiedyś świątynie. Na placu cerkiewnym kilka krzyży, jednym z nich jest grób wójta Radruża, który życzył sobie aby pochować go w progu świątyni żeby każdy wchodząc do cerkwi deptał jego szczątki. Dlaczego? przeczytajcie...
images-stories-cerkwie-radruz-radruzgorka-300x201Cerkiew pod wezwaniem św. Paraskewy w Radrużu pochodzi z XVI wieku.
Należy do najstarszych i najlepiej zachowanych obiektów drewnianego budownictwa cerkiewnego w Polsce.
Konstrukcja została stworzona z drewna jodłowego i dębowego bez użycia gwoździ, ściany wzmacniane sa lisicami czyli belkami pionowymi a sama konstrukcja może przypominać ogromną budowlę z klocków lego. Cerkiew jest trójnawowa czyli składa się z trzech części, każda z nich ma inne przeznaczenie i wygląd.
Babiniec to część przeznaczona dla kobiet, do XX wieku przestrzeń ta była oddzielona od nawy głównej belką w podłodze, której przekroczenie było zabronione. Wyjątkiem był ślub i prace porządkowe w świątyni. Babiniec kryty jest dachem dwuspadowym, ma własne wejście. Będąc w babińcu zauważyć można jaśniejsze elementy drewnianych belek - to modrzew którym uzupełniano braki w jodłowych ścianach.

Badacze często zwracają uwagę na podobieństwo między cerkwią radruską a cerkwią w Potyliczu, oddalonym o 20 km, czemu poświęcimy więcej uwagi w kolejnym artykule.
Nawa główna to największy i najwyższy element konstrukcji przeznaczony dla gospodarzy, zwieńczona czworoboczną kopułą zrębową. Obecne wyposażenie  cerkwi składa się z XIX wiecznych ławek z uchwytami na świece, ławy kolatorskiej Lubomirskich i ołtarzy bocznych. Część ta oddzielona jest od prezbiterium ścianą ikonostasową, w której wycięto specjalny otwór.
Cerkwie zachwycają akustyką - tutaj wycięto specjalne otwory które wzmacniają dźwięk na zasadzie pudła rezonansowego. Nawę główną od prezbiterium oddziela ściana ikonostasowa z 1648 roku, stworzona przez malarzy potylickich. To że polichromia na niej ocalała graniczy z cudem biorąc pod uwagę że latami ciekła po niej woda. W tym roku polichromia zostanie odnowiona przez krakowskich konserwatorów i powróci ikonostas złożony ze złoconych ikon tablicowych, który obecnie znajduje się w Łancucie. Przedstawiona tu ikona przedstawia scenę ukrzyżowania z... fundatorami (około 1648 roku, zdjęcie ze zbiorów Muzeum - Zamku w Łańcucie)
wymiana gontu w 2011 rokuPrezbiterium czyli sankturarium to najważniejsza część cerkwi - oddzielona od nawy głównej ikonostasem, który jest granicą między ziemskim a niebiańskim, jest miejscem gdzie odbywa sie liturgia. Wejście do prezbiterium zarezerwowane było dla osób ze święceniami. W jego wnętrzu znajduje się ołtarz zrobiony z ręcznie robionych cegieł z szufladą na naczynia sakralne. Na ścianie znajduje się polichromia z 1648 roku z epitafium dla młodego chłopca. Polichromia przedstawia patrona zmarłego - archanioła Michała oraz Ojców Kościoła, są to Bazyli Wielki, Jan Złotousty i Grzegorz Teolog. Rodzina ufundowała również ikonę procesyjną którą widzicie na tej stronie. Przedstawia ona scenę ukrzyżowania i fundatorów, po prawej stronie klęczy wspomniany już Michał.
Roztocze Wschodnie w XVII wieku wielokrotnie było świadkiem najazdów, na straży rubieży stał wtedy między innymi hetman Jan III Sobieski, który w 1672 roku rozbił jasyr turecki pod Radrużem. Przyszły król wspomina w liście do króla Wiśniowieckiego o 2000 dzieci pozbieranych po tej potyczce na polu bitwy. W takich to czasach porwano żonę wspomnianego już wójta 34 letnią Marię Dubniewiczową - nawet kroniki ruskie mówia o niebywałej urody żonie radruskiego włodarza. Piękna branka miała szczęście w nieszczęściu, z Kamieńca Podolskiego trafiła aż do Istanbułu, gdzie została żoną doradcy sułtana. Zapewniła sobie glejt umożliwiający powrót do domu ale dopiero po jego śmierci,. Czekała na to długich 27 lat. Wróciła do Radruża pod przybraniem ubogiej wieśniaczki, tym sposobem przywiozła ogromne bogactwo nie ryzykując napaści. Wróciła i... mąż staruszek ma drugą żonę bo po 3 latach Marię uznano za martwą. Problem został rozwiązany polubownie - ksiądz pozwolił na wspólne życie trójki staruszków, zaś nasza bohaterka ufundowała za klejnoty tureckie remont cerkwi. W tym roku stary wójt zmarł i za grzech bigamii pochowany został pod drzwiami cerkwi.
Ikona z radruskiej cerkwiZa cerkwią znajduje się tablica ufundowana przez Marię Dubniewicz dla zmarłej żony swego syna Eliasza, który został wójtem po śmierci ojca,. tablica to wyjątkowa, bo napisy są wypukłe. Tekst jest w języku starocerkiewnosłowiańskim, w wolnym tłumaczeniu napisano:
"Tu położono ciało sławetnie urodzonej Katarzyny Eliaszowej Dubniewiczowej natenczas wójtowej radruskiej zmarła roku 1682 miesiąca marca dnia 20 przeżywszy wiosen wszystkiego 24 i miesięcy 4 i tak do Pana odeszła. Amen. 1682"
Oglądając cerkiew nie sposób nie zauważyć kostnicy zwanej swego czasu w przewodnikach chatką diaka - nawet jeśli to nie do końca prawda to nazwa to utarła się i jest używana nadal. kolejnym punktem na placu cerkiewnym jest grobowiec Andruszewskich, byłych właścicieli miejscowości Smolin i Huta Kryształowa. To tutaj powstawały unikalne kryształy, znane w całej Europie. Przykłady kunsztu artystów z Huty Kryształowej zobaczyć można w klasztorze franciszkanów w Horyńcu (żyrandol) i Muzeum Narodowym w Warszawie.
Dzwonnica bojowa, którą widzimy na placu cerkiewnym powstała także bez użycia gwoździ, charakterystyczne dla niej jest wejście, które wymuszało na każdym wchodzącym pochylenie się a to wiadomo, nie ułatwiało szturmu. Jeden sprawny rębacz potrafił zatrzymać w tym miejscu cały oddział. Taką to cerkiew macie okazję zobaczyć na Roztoczu Wschodnim. Czeka tu na Was.
---
więcej o Roztoczu na stronie www.roztoczewschodnie.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Gdańsk - warto zobaczyć

Autorem artykułu jest Zahar

Gdańsk to jedno z najstarszych miast w Polsce, jego powstanie datuje się na końcówkę X wieku, kiedy to pojawiły się pierwsze pisemne wzmianki na temat tego nadmorskiego grodu. Warto odwiedzić to ponad tysiącletnie miasto, poznać jego historię i odkryć urok gdańskiej Starówki.

Jednym z najpiękniejszych miejsc gdańskiego Starego Miasta jest niewątpliwie Droga Królewska, czyli ulica Długa oraz jej rozszerzenie - Długi Targ. Ulica Długa mierzy około 500 metrów - można powiedzieć, że jest „długą” jedynie z nazwy.
Drogę Królewską otwiera renesansowa Złota Brama, idąc dalej możemy podziwiać zabytkowe kamienice (XV-XIX wiek) oraz renesansowy gmach Ratusza Głównego Miasta, którego wieża zwieńczona jest XVI wieczną statuą Zygmunta Augusta. Wchodząc z Długiej na Długi Targ zobaczymy jeden z najbardziej charakterystycznych symboli Gdańska – fontannę Neptuna, a także Dwór Artusa. Drogę Królewską opuszczamy przechodząc przez Zieloną Bramę, za którą rozpoczyna się Długie Pobrzeże… a to przecież tylko skrawek tego, co kryje przed nami Gdańsk.
Gdańsk - mapa z 1687 roku
W Gdańsku znajdą coś dla siebie zarówno miłośnicy historii oraz architektury, jak i kibice. Oprócz zabytków, muzeów i renesansowych domów w Gdańsku znajdują również nowoczesne obiekty sportowe ERGO Arena (na granicy Sopotu i Gdańska) oraz PGE Arena, na której będziemy mogli obserwować zmagania najlepszych piłkarskich jedenastek Europy, podczas finałów EURO 2012.
Warto też zaznaczyć, że Gdańsk stanowi integralną część ośrodka metropolitalnego znanego jako Trójmiasto. Wystarczy więc kilkanaście minut by spacer po Gdańskiej Starówce zamienić w wycieczkę do Gdyni, albo wypad na plażę przy słynnym sopockim molo.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Holandia, płaska Holandia

Autorem artykułu jest Maurycyszuran

Lubisz górską wspinaczkę? W takim razie trzymaj się z dala od Holandii. Chyba że chcesz zafundować sobie przerwę od pokonywania kolejnych łańcuchów górskich - wówczas kraj Niderlandów okaże się świetnym miejscem na wypoczynek.
Już przed trzydziestoma tysiącami lat na ziemiach dzisiejszego Królestwa Niderlandów - czy raczej jego europejskiej części - osiedlali się ludzie. Jest to bowiem teren niezwykle przyjazny pod względem klimatu, a do celów rolniczych położony wręcz idealnie. Zupełnie przy okazji Holandia jest także bardzo miła dla oka - co napędza tamtejszą branżę turystyczną.

Pod względem krajobrazowym Holandia względnie jest mało zróżnicowana; z pewnością nie znajdziemy w niej tak wielu różnorodnych widoków, jak w Polsce. Jednak to unikalność tamtejszych pejzaży, a nie ich mnogość, sprawia, że miłośnik podróży po prostu musi przynajmniej raz zawitać do kraju. Ogromne równiny, sporadycznie urozmaicane pagórkami, przecinane są przez liczne rzeki i kanały, wpadające do Morza Północnego. Krajobraz ten wygląda wspaniale, gdy przestronne pola - także pola tulipanów - są ubarwione mnóstwem kolorów. Ogromne wrażenie na turystach robią zabytkowe, niewielkie miasteczka, roztaczające leniwą, sielankową atmosferę.

Choć Holandia nie leży szczególnie daleko, Polacy stosunkowo słabo znają jej historię czy dziedzictwo kulturowe. Jest to, co prawda, kraj niewielki (ok. 41,5 tys. kilometrów kwadratowych), zwłaszcza w porównaniu do swoich obszerniejszych sąsiadów, lecz odegrał on dużą rolę w kształtowaniu tożsamości Europy. Warto wspomnieć, że Holandia, tak jak niedawno Polska, przechodziła spod panowania jednego uzurpatora pod kolejne, a jednak nigdy nie zatraciła swojej jedności narodowej.

Do światowej stolicy kapitalizmu (za którą Holandię uważa wielu ekspertów od gospodarki i historii) warto wybrać się o każdej porze roku. Nie zastanawiaj się - łap autostop czy najbliższy samolot, a w razie potrzeby kup bilety autokarowe do Holandii; sama wycieczka z pewnością cię nie rozczaruje. A już na pewno nie przyprawi o lęk wysokości.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Wczasy w Egipcie - najpopularniejszy urlop wśród Polaków

Wczasy w Egipcie - najpopularniejszy urlop wśród Polaków

Autorem artykułu jest Bilety Lotnicze

Niepewna sytuacja polityczna w Egipcie, tylko nie krótki czas sprawiła, ze Egipt stał się mniej popularny. Według statystyk ten kraj jest wciąż najatrakcyjniejsza opcją wakacyjną dla naszych rodaków.
Egipt Turystyka w Egipcie stanowi główny dochód. Co roku powstają nowe hotele z opcjami all inclusive. Słoneczne plaże, ciepła i czysta woda, atrakcje w postaci przejażdżki na wielbłądach sprawiają, że Egipt wyprzedza co roku inne kurorty. Najpopularniejsza miejscowością turystyczną jest Hurhada. Wcześniej była to mała wioska, obecnie może poszczycić się 25 kilometrową linią brzegową wzdłuż której rozpościerają się przepiękne czyste plaże i kryształowa woda. Jest to główne miejsce uprawiania sportów wodnych. Jest to także jedne z nielicznych miejsc, w których hotele zlokalizowane są na plaży.
Większość hoteli oferuje opcje all inclusive. W mieście znajduje się Aquapark Sindbad, w którym rozrywkę znajda zarówno dorośli jak i dzieci. Oprócz tej rozrywki dostępny jest także rejs łodzią podwodną z oglądaniem wszystkich atrakcji a także ciekawych gatunków fauny i flory.

Będąc w Egipcie nie można nie brać udziału w egipskiej nocy. Noc ma klimat folklorystyczny i polega przede wszystkim na słuchaniu regionalnej muzyki i uczenia się typowych egipskich tańców. Podawane są egipskie przysmaki. To co najbardziej cieszy turystów w Egipcie to na pewno targowanie, które tubylcy uwielbiają. Targi w Egipcie roją się od przeróżnych tkanin i błyskotek a ceny zawsze można wytargować o wiele niższe niż początkowe.

W tym regionie znajduje się mnóstwo zabytków i atrakcji. Do nich zalicza się także klasztory Koptyjskie, które są jednymi z pierwszych istniejących klasztorów chrześcijańskich. Zwiedzanie najstarszej cywilizacji świata przyciąga turystów z rożnych zakątków ziemi. Będąc tutaj musimy koniecznie zwiedzić trzy piramidy: Cheopsa, Chefren, a także Mykerinosa. Piramida cheopsa uznana jest za jeden z siedmiu cudów świata.
W Egipcie znajdują się dwa ważne porty lotnicze: Aleksandria i Kair. Najłatwiej polecieć do Egiptu z Warszawy.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Biesiada artystów w Omaruru

Biesiada artystów w Omaruru

Autorem artykułu jest Waldemar Delekta

W drodze do gór Erongo zatrzymaliśmy się w prowincjonalnym miasteczku Omaruru, gdzie sztuka, wino i czekolady stały się codziennością. Dzięki winnicom, szlakom artystów i odciskom dinozaurów, to niewielkie miasteczko na pustyni stało się niebywałą atrakcją turystyczną Namibii.

Podczas przejazdu przez most na rzece Omaruru, podróżny czuje wstrząs podniecenia. Miasto Omaruru ma inną energię w porównaniu do większości sennych miasteczek Namibii. Z dorocznym szlakiem artystów, winnicą, własnymi domowymi czekoladkami, i nawet miejscem z odciskami dinozaurów, to miasteczko liczące około 5 000 mieszkańców jest klejnotem turystycznym w sercu Namibii.

Nazwę miasta w języku Otjiherero można przetłumaczyć jako "gorzkie mleko", odnosząc się do kwaśnego mleka produkowanego przez krowy po jedzeniu gorzkich krzewów rosnących w okolicy.
Omaruru spoczywa na brzegu sezonowej rzeki też zwanej Omaruru, która, tak jak większość rzek Namibii, płynie tylko w latach z dużą ilością letnich opadów.
Duże drzewa i roślinność nad rzeką stwarza raj dla ptaków, występuje tutaj prawie endemiczny
frankolin Hartlauba.
Jadąc w kierunku miasta, zauważysz po lewej centrum Tikoloshe Afrika Root Carving gdzie wijąca się droga dochodzi do Wilhelm Zeraua Road.
Tutaj, rzeźby powstają z pni drzew – warto wstąpić do galerii.
Bestie, wszelkiego rodzaju, wycięte z korzeni mopane i drzewa żelaznego, sugerują swoją formą zwierzęta zachowujące jeszcze dzikiego ducha i energię.

Paul Goldbach podziwiał rzeźby korzenia podczas swojej wizyty do Ameryki Południowej, ale
kiedy drzewo jacaranda rosnące na jego nieruchomości musiało być wycięte, jeden z jego Kavango
pracowników fachowo stworzył rzeźbę co dało do zrozumienia że utalentowani ludzie mieszkają praktycznie za progiem. Piętnaście lat temu przeniósł się do Omaruru i otworzył Tikoloshe Afrika Root Carving , gdzie pracuje pięciu artystów Kavango produkujących intrygujące rzeźby drewniane.
Jak każdy korzeń jest inny, każdy z artystów ma swój specyficzny styl, powodując uderzające
zróżnicowanie między poszczególnymi sztukami. Jadąc dalej zobaczysz, Omuntu Sculpture Gardens – park pokoju rzeźby i sztuki, znajdujący się obok sklepu monopolowego Omega. Wystawa prac namibijskich artystów skupiająca dzieła wykonane z surowców wtórnych, głównie ze złomu i odcinków kamienia.
Omuntu, przetłumaczyć możemy jako "istota ludzka" w Oshiwambo co w przenośni odnosi się do ogrodu jako miejsce "bycia", a nie działania.

Hanne Marott-Alpers, który otworzył park w 2009 roku, powiedział kiedyś, że zbyt często identyfikujemy się z się z tym, co robimy, a nie z kim naprawdę przebywamy.
Napis na tablicy przy bramie wjazdowej ostrzega: "Wejście na własne ryzyko. Zachowaj ostrożność, kreatywność na wybiegu " i jasnożółty śmietnik wisi na gałęzi - służący jako koniec
dla odpadów toksycznych, nienawiści, wątpliwości i nietolerancji.
Twórcza praca jest rozłożona jest po ogrodach: metalowe motyle w misce z wodą,
cudownie rzeźbione kamienne posągi spoglądające z trawy, kula z drutu kolczastego zamykająca serca i ptaki, pies ze złomu spaceruje po trawniku.
Park jest miejscem inspiracji i pozwala docenić ten kawałek ziemi dedykowanej dla sztuki i pokoju.
Drogowskaz na Wes Street wskazuje drogę do fabryki czekolady Omaruru’s Dorgeloh Chocolates należącej do małżeństwa Urte i Kalli.
Siedem lat temu, Dörgelohs rozpoczęli produkcję czekolady jako hobby, zaopatrując pensjonaty i przedsiębiorstwa i ostatecznie otwarli małą fabrykę.
Dörgeloh oferuje wybór czekoladek Belgijskich – z likierem, bezalkoholowych i dla osób z
cukrzycą - oraz szereg projektów specjalnych na wszystkich okazje, od Walentynek do wesela. Cały czas wymyślają nowe czekoladki, co utrudnia wybór
między fasolkami z brandy, likierem wiśniowym i dzikimi jagodami.
Kilka restauracji znajduje się w dalszej części głównej arterii - Desert Rose,
oferującej lekkie posiłki w ciągu dnia, a Sand Dragon, smaczne dania i spokojne, relaksujące miejsce do relaksu w cieniu drzew.
Bliss ma galerię sztuki z antykami dla kolekcjonerów i sklep z osobliwymi drobiazgami.
Weź egzemplarz Om Eye- przewodnika po Omaruru z łatwą w obsłudze mapą okolicy i informacjami na temat atrakcji miasta.
Równolegle do Wilhelm Zeraua Road, po drugiej stronie rzeki biegnie Ian Schleepers Drive, nie można jej przegapić. znajdziesz tutaj kilka obiektów noclegowych w tym Kashana, Pensjonat River i pensjonat Omaruru. Kashana Centrum jest warte zwiedzenia ze względu na ciekawe sklepy, restauracje i atrakcyjną Nawa Nawa Art Gallery, zbudowaną przez lokalną osobistość - Trevor Nott, z wykorzystaniem przetworzonych z odpadów materiałów, takich jak gruz i blacha z beczek na dachu.
Jedź dalej drogą szutrową do Kristall Kellerei, jednej z nielicznych winiarni w Namibii, także prowadzonej przez męża małżeństwo Michael i Katrin Weder. Galeria sztuki Namibia, Omaruru
Ta mały winiarnia oferuje zwiedzanie winnic i gorzelni, a także degustację win.
Jest to atrakcyjne miejsce dla różnego rodzaju imprez, serwowane są tutaj dania dziczyzny na zimno, sery i domowego wypieku chleb.
Choć ich flagowe wino Colombard jest dobrze wyważone z domieszką smaku owocowego, uprawia się też Ruby Cabernet, Cabernet Sauvignon, Tinta Barocca i francuską odmianę Petit Verdot.
Kristall Kellerei produkuje dwa rodzaje grappy i wiele ciekawych wódek wykonanych z herbaty Honeybush, małpich pomarańczy i ciernistych gruszek.
Zwiedzanie i degustacja win może być połączona z obiadem i południową bardzo przyjemną
wycieczką.
Tylko dwie i pół godziny na północny zachód od stolicy Namibii - Windhoek, w
sercu regionu Erongo, Omaruru jest wygodnym przystankiem po drodze do gór Brandberg i jego słynnego malowidła naskalnego Buszmenów White Lady i jest łatwo dodać to miejsce do trasy podróży w czasie jazdy na północ Namibii.
Farmy i pensjonaty stwarzają możliwości do zwiedzenia pustyni i okolic gór Erongo.
Omaruru prowadzi doroczny Omaruru Artists Trail odbywający się w trzecim tygodniu maja, gdy artyści otwierają drzwi swoich pracowni dla zwiedzających. Wyścig rowerowy Omaruru Spar Cycle Race ma miejsce każdego lutego. Pełne niespodzianek i uroku, relikwie przeszłości z wyborem wspaniałych domów gościnnych i obietnicą spokoju i ciszy, Omaruru oferuje fantastyczną Namibijską przygodę.
Galeria Nawa Nawa w Omaruru
---
Autor Waldemar Delekta, podróżnik i turysta, poleca więcej informacji o Afryce na stronach: Kapsztad i Wyprawy do RPA
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Intrygujące i orientalne Maroko


MarokoCiekawe, kolorowe, pachnące i tętniące życiem Maroko jest krajem, które wabi turystów z całego świata. Planując tu przyjazd musimy wiedzieć, że jest krajem o zróżnicowanym klimacie. Uzależnione od regionu i pory roku temperatura powietrza znacznie waha się tu między dniem a nocą. Od marca do maja i od kwietnia do października jest tu chłodniej, wtedy najlepiej jest odwiedzać Maroko. Od listopada do lutego trwa tu pora deszczowa. Wiosną jest tu zielono, a temperatura przyjemna. Latem w głębi lądu panują nieznośne upały, ale jest ono doskonałą porą na wędrówki po Atlasie Wysokim i Średnim. Z kolei południe Maroka i Saharę najlepiej jest odwiedzać zimą, czyli od października do lutego.

Intrygujące i orientalne Maroko

Mieszkańcy Maroka są bardzo gościnnym, miłym i chętnym do pomocy turystom narodem. Charakteryzuje ich oryginalna kultura, folklor, radość życia i cenią sobie bardzo wartości rodzinne. Symbolem szczęścia i dobrobytu jest dla nich cukier, dlatego obdarowują słodyczami przyjaciół i gości. Płynem życia jest dla nich herbata miętowa. Wyznaniem przyjaźni i szacunku jest tu każda jej zaproponowana szklanka. W ramadanie, czyli arabskim miesiącu postu poruszanie się po kraju i porozumienie się z jego mieszkańcami może nam utrudnić urlop. Ramadan każdego roku wypada w innym terminie, dlatego warto sprawdzić jego date przed wyjazdem.
Sercem każdego marokańskiego miasta jest targ, czyli tzw. suk, będący niesamowitą mieszaniną niezwykłych kolorów, zapachów i dźwięków. Kupić na nim można dosłownie wszystko! Turyści najchętniej zaopatrują się na nich w orientalną biżuterię, wyroby z mosiądzu, pachnidła, dywany oraz zioła i przyprawy. Na sukach i w większości sklepów nie ma wywieszonych cen, ponieważ w Maroku trzeba się targować. Cena zależy od umiejętności targowania, może ostatecznie wynosić nawet 1/10 ceny pierwotnej. Negocjacje nie obowiązują jedynie w eleganckich sklepach i butikach. Atrakcją marokańskich targów są organizujący mrożące krew w żyłach przedstawienia zaklinacze węży. Można też na nich spróbować oryginalnej, tradycyjnej kuchni tego kraju. Warto połazić po bazarze wieczorem, kiedy oświetlony setkami światełek wciąż tętni życiem.
Warto w Maroku odwiedzić hammam, czyli łaźnię publiczną, które są przeznaczone tylko dla mężczyzn lub tylko dla kobiet oraz takie otwarte w określonych godzinach dla danej płci. Planując urlop w Maroku warto też wiedzieć, że Marokańczykom nie przystoi publiczne okazywanie uczuć do płci przeciwnej. Ponieważ Islam zabrania picia alkoholu, w zdecydowanej większości restauracji i sklepach spożywczych nie jest on sprzedawany. Dostępny jest jedynie w supermarketach, w dużych miastach w nielicznych licencjonowanych punktach sprzedaży, jak również w restauracjach lepszych hoteli.
Lotniska w Maroku znajdują się w Casablance, Rabacie, Agadirze i Marrakeszu. Bezpośrednie połączenie lotnicze Polska ma z nim jedynie czarterowe. Tanie latanie z Polski do Maroka uruchamia na krótko każdego roku irlandzki przewoźnik Ryanair.
-------------------------------------------

Artykuł: Intrygujące i orientalne Maroko pochodzi z serwisu www.wieszak.net

-------------------------------------------
O Autorze
Tomasz K

czwartek, 1 grudnia 2011

Sarnia Skała

Sarnia Skała

Autorem artykułu jest Marcin Walczak

Startujemy w Dolinie Strążyskiej, tutaj również zaczyna się się Tatrzański Park Narodowy, nabywamy bilety wstępu w kasie. Czerwonym szlakiem idziemy w kierunku Polany Strążyskiej. Wzdłuż Strążyskiego Potoku, poprzez las. Płynący potok bardzo kręci. Raz pojawia się nam po prawej stronie, ażeby po chwili znaleźć się po lewej stronie.
My, ewidentnie od startu wyszukujemy krokusów, jednak z lichym plonem. Po prawej stronie szlaku towarzyszą nam ogromne masywy skalne, nad nimi znajduje się Samkowa Czuba.
Skały przybierają fascynujące kształty. Wśród nich reprezentatywne dolomitowe turnie oznaczane Strążyskimi Kominami. Trasa jest łagodna i przyjemna. Po chwili mijamy tzw. Skałę Jelinka. Określona tak z motywu umiejscowionego na niej medalionu i tablicy pamiątkowej, zadedykowanej XIX-wiecznemu czeskiemu pisarzowi Edwardowi Jelinkowi, zaprzyjaźnionemu z Polską i Zakopanem.
Krokusy

Po 40 minutach dochodzimy do Polany Strążyskiej. Z polany jest fenomenalny widok na Giewont wraz z schodzącym z niego urwiskiem. Polana jest popularnym miejscem ze względu na jej atrakcyjność, jak również z powodu przechodzącego przez nią szlaku na Giewont.

Będąc w rejonach Strążyskiej Polany, warto przeznaczyć 30 minut i udać się żółtym szlakiem do wodospadu Siklawica. Wodospad spływa z dwóch prawie pionowo nachylonych skał. Wspólna wysokość wodospadu wynosi 23 metry (wysokość ściany dolnej wynosi 13 m, a ściany górnej 10 m).

Krokusy

Z Polany Strążyskiej udaliśmy się czarny szlakiem w kierunku wschodnim, w kierunku Sarniej Skały. Przed nami 40 minut dosyć męczącego podejścia przez las na Czerwoną Przełęcz. Z Czerwonej Przełęczy prowadzi 10 minutowe podejście właśnie na Sarnią Skałę. O tym czy warto wspinać się na Sarnią Skałę, jesteśmy w stanie się już przekonać zmierzając pod tą "warowną twierdzę". "Twierdzę", bowiem przypomina ona ruiny obiektu zamkowego. Pod Sarnią Skałą mieści się polana, z której posiadamy szansę podziwiać Tatry Zachodnie i oczywiście Giewont, który wyrasta nam przed oczami. Po wejściu, widok zapiera dech w piersiach jeszcze mocniej. Z każdego, z czterech kierunków świata, dociera do nas gigantyczna doza niebiańskich wrażeń wizualnych.
Krokusy

Sama Sarnia Skała jest szczytem w pasie reglowym Tatr Zachodnich o wysokości 1377 m. n.p.m. Konstruują ją wapienie dolomitowe. Uformowane w grzbiet komponujący się z kilku indywidualnych, niewysokich i stromo podciętych turni (ostrego szczytu albo skałki o stromych albo nawet pionowych ścianach, reprezentatywnego dla gór o rzeźbie alpejskiej, przekształconych w rezultacie działania lodowca).

Niegdyś Sarnią Skałę zwano Małą Świnicą i była ona intensywnie penetrowana przez poszukiwaczy skarbów. Dzisiaj jest eksplorowana przez botaników i wielbicieli roślin tatrzańskich. Na jej gołych skałach pięknie zakwitają gatunki roślin wapieniolubnych, m. in. dębik ośmiopłatkowy i dzwonek jednostronny. Znajduje się tutaj także miniaturowa krzewinka - wierzba alpejska, omieg kozłowiec, różeniec górski, jaskier alpejski, kilkanaście gatunków skalnic i wiele innych.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Florencja - kolebka włoskiego renesansu

Florencja - kolebka włoskiego renesansu

Autorem artykułu jest Szaka

Florencja to jedno z tych miast, które trzeba zobaczyć i można umrzeć. Ten kto był i je widział przyzna mi racje, że to nie jest po prostu zabytkowe miasto, to prawdziwe miasto-zabytek. W każdej uliczce i na każdym rogu czuć tutaj myśl renesansu oraz ducha Medyceuszy - autorów rozwoju Florencji.
Wystarczy przystanąć na Piazza della Signoria i rozejrzeć się wokoło.
Wzrok od razu zatrzyma się na wspaniałym i okazałym Palazzo Vecchio, który został zbudowany jako najważniejszy budynek administracji miasta w okresie republiki florenckiej. Surową bryłę budynku łagodzi nieco stojąca obok misterna Fontanna Neptuna.

Stąd jest już tylko krok do największego muzeum w okolicy – Galerii Uffizi, gdzie tłumy w kolejce ustawiają się do podziwiania najwspanialszych dzieł autorstwa Rafaela, Michała Anioła, Tycjana, Botticellego i innych wielkich artystów. Nie sposób wymienić tu wszystkich tych cudownych dzieł. We Florencji jest również jedno miejsce, gdzie dzieła sztuki powstają na bieżąco i są dostępne dla każdego, oczywiście za odpowiednią opłatą. Miejscem tym jest Ponte Vecchio, czyli Most Złotników na rzece Arno. Tutaj od kilku wieków w małych przybudówkach powstają jubilerskie arcydzieła, które cieszą się niemałym powodzeniem wsród turystów.

Ponad tym wszystkim wznosi się wysoko Katedra Santa Maria del Fiore, ze swoją charakterystyczną, pokrytą czerwoną dachówką, kopułą i stojącą na straży Dzwonnicą Giotta. Jesli komuś jeszcze będzie za mało architektonicznych wrażeń, to można obejrzeć jeszcze Wrota Raju, które strzegą wnętrza baptysterium Jana Chrzciciela.

Aby poczuć atmosferę tego miasta wystarczy zaledwie weekend we Florencji. Dodatkowe podróżnicze porady dla odwiedzających są opcjonalne, gdyż w tym mieście wystarczy sama nasza obecność, aby cieszyć się radością, która z niego płynie. Tyle potrzeba, żeby cudownie spędzić tutaj czas.
---
Toskania to nie tylko wspaniała Florencja, ale też cała kraina winnic, cyprysów i słońca
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zwiedzanie Polski samochodem - Białowieża, Augustów, Giżycko, Kętrzyn

Zwiedzanie Polski samochodem - Białowieża, Augustów, Giżycko, Kętrzyn

Autorem artykułu jest mala B.

   Przemierzając Polskę samochodem, postanowiliśmy zwiedzić "ścianę wschodnią" i odwiedzić okolice Białowieży i Augustowa, a w drodze powrotnej do Gdańska okolice Giżycka i Kętrzyna.
To bardzo malownicze i cudowne miejsca, szczególnie dla kogoś, kto jest tam pierwszy raz.
Wybraliśmy się do Białowieży, bo ta miejscowość ma swoją renomę, a żubry, które można zobaczyć z bliska stanowiły dla nas największą atrakcję.

       Pobyt w Białowieży ukoi najbardziej skołatane nerwy. Tutaj odpoczywa się cudownie. Czyste powietrze, bardzo dobre jedzenie, klimat niespotykany nigdzie w Polsce to wszystko zaskoczyło nas  całkowicie. Oczywiście na plus. Ta miejscowość w środku lata tętni pełnią życia. Tutaj idąc na spacer można spotkać zespoły w ludowych strojach, które jadą na furmankach śpiewając ludowe piosenki. Przygrywa im harmonia, no po prostu cudo. Ludzie uśmiechnięci, życzliwi - inny świat. Można wypożyczyć rower i odbyć przejażdżkę po Białowieży, albo dalej po okolicy. Obowiązkowa jest oczywiście wizyta w rezerwacie żubrów, gdzie zobaczymy również inne rzadko spotykane, a żyjące w naszych lasach gatunki zwierząt.

     Po trzech dniach pobytu w Białowieży przemieszczamy się ok. 100 km na północ do Augustowa. Jakże inny klimat - gwar, szum, ścisk, ale przede wszystkim wszechobecne TIR-y. Utrudniają one życie mieszkańcom, szczególnie w nocy hałas w budynkach przy ulicy jest nie do wytrzymania. Dlatego lepiej pożeglować, albo tak, jak my wybrać się w rejs statkiem po jeziorach. My wybraliśmy rejs dokładnie po trasie, jaką przemierzał Papież Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Polski. Naprawdę polecam, warto.
      Będąc w Augustowie proponuję poświęcić jeden dzień i wybrać się na wycieczkę Wilno-Troki. Wyjazd rano przed 6.00, a powrót ok. 22.00. Koszt ok. 100zł od osoby. Jeśli ktoś chce zobaczyć to piękne miasto to taka jednodniowa wycieczka jest w sam raz. Natomiast na dokładne zwiedzanie pewnie i tydzień nie wystarczy.

       Wracamy w stronę Gdańska i jeszcze na 3 dni zatrzymujemy się w Giżycku. To nasza baza wypadowa na samochodowe wycieczki do Rynu, Mikołajek, Węgorzewa, Kętrzyna, Świętej Lipki i Mrągowa. Spośród wielu atrakcji polecam w szczególności kwaterę Hitlera Wilczy Szaniec w Gierłoży (znakomicie zorganizowane muzeum z posiadającymi ogromną wiedzę przewodnikami, którzy bardzo ciekawie przybliżają historię tego miejsca), Twierdzę Boyen w Giżycku, Kościół w Świętej Lipce, Zamek w Rynie oraz zachowane bunkry w Mamerkach (niewykorzystany potencjał i trudno trafić).
       Takie wakacje dostarczają tak wielu wrażeń, że później nawet długie jesienne wieczory są za krótkie, aby obejrzeć wszystkie zrobione tam zdjęcia i filmy.
---
mała B. (www.nowepojazdy.blogspot.com)
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 27 listopada 2011

Jedziemy na Półwysep Jukatański

Jedziemy na Półwysep Jukatański

Autorem artykułu jest Agnieszka Kowalska

Meksyk jest pięknym krajem, położonym na południu Ameryki Północnej. Warto się wybrać do tego egzotycznego miejsca na wakacje, ponieważ jest to niezwykłe miejsce. Poznamy tutaj kulturę Majów i Azteków,  a także będziemy mogli nurkować w Morzu Karaibskim, podziwiając podwodny świat.

Jeżeli jedziemy do Meksyku, ponieważ ten kraj nas bardzo zafascynował, to musimy się zastanowić, jaki region odwiedzimy. Najczęściej przez turystów wybieramy jest Jukatan, ponieważ to najbardziej atrakcyjny turystycznie.

Na Półwyspie Jukatańskim są piękne, piaszczyste, czyste plaże i przejrzysta woda, a także bardzo dużo zabytków historycznych. Poza tym jest tutaj dogodny klimat dla turystów i dużo przyrody, zielone tereny, jaskinie. Jeśli wybierzemy się do tego miejsca, to obowiązkowo musimy zwiedzić prekolumbijskie miejsca, takie jak Chichen Itza. Jest to miasto zbudowane przez Majów ok. 450 roku, zachowana są tutaj Świątynia Kukulkana, Świątynia Wojowników, obserwatorium El Caracoi Miejsce to jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a także jest jedynym z siedmiu cudów świata.

Najbardziej popularnym kurortem jest Playa del Carmen, który leży na wybrzeżu Morza Karaibskiego. Możemy tutaj wypłynąć na rejs po Morzu albo zanurzyć się w wodach i podziwiać rafy koralowe i cały podwodny świat. Popularne jest także żeglarstwo, surfing, windsurfing, kajakarstwo. Natomiast miłośnicy gór mogą uprawiać tutaj alpinizm podziemny. Meksyk jest bardzo pięknym krajem, warto cały zwiedzić.

Podsumowując, warto wybrać się na Jukatan, ponieważ to miejsce słynie z turkusowych, piaszczystych plaż, bogatej fauny i flory i rozbudowanej infrastruktury hotelowej. Poza tym będziemy mieli okazje poznać starożytną kulturę Majów. Krajobrazy nas tutaj zachwycą i zawsze będziemy chcieli wracać do Meksyku.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kultura Chin

Kultura Chin

Grupa ludzi zamieszkujących dany kraj, pod wpływem różnych uwarunkowań geograficznych, historycznych czy mentalnych przez setki lat tworzy w pewnym obrębie terytorialnym swoją indywidualną kulturę, która poddawana jest ciągłym naciskom związanym z postępem, edukacją i naporem zewnętrznych nurtów.

Jeżeli chcemy dotrzeć do początków tworzenia tradycji Chin musimy odbyć podróż tysiące lat wstecz, do odległych wieków, gdyż kultura ta jest jedną z najstarszych na świecie.
Już w czasach starożytnych osiągnęła bardzo wysoki stopień rozwoju i od zawsze fascynowała, zadziwiała i kusiła  mieszkańców Nowego Świata. W kulturze tej wielki nacisk kładzie się na poszanowanie tradycji i przyrody – stąd właśnie biorą swój początek wierzenia ludowe oraz wielki szacunek dla ludzi starszych i dla medycyny naturalnej.

OBYCZAJE  SPOŁECZNE
Rodzina
W Chinach od zawsze do spraw małżeńskich podchodzi się praktycznie. Zgodnie z tradycją, swatki wynajęte przez rodziców pomagają w kojarzeniu par. Po  zawarciu małżeństwa,  kobieta opuszcza dom rodzinny i wraz z mężem zamieszkuje z jego rodziną. To matka męża prowadzi dom, i ma pełną decyzyjność odnośnie życia wszystkich członków całej rodziny. Czasem względy ekonomiczne zmuszają młodych małżonków do zamieszkania oddzielnie, ale i tak najstarszy syn zostaje, by troszczyć się rodzicami na starość.
Szacunek i posłuszeństwo wobec starszych to niezwykle istotny element tej kultury. W hierarchii starsi ludzie stoją wyżej od młodych.
Od wieków w każdym mieszkaniu znajduje się mały ołtarzyk ku czci przodków, który ma chronić rodzinę od nieszczęść i złych duchów.

Mentalność
Ludzie często się dotykają, osoby tej samej płci trzymają się za ręce, ale manifestowanie uczuć pomiędzy kobietą i mężczyzną jest źle postrzegane. Chińczycy, tak ja Amerykanie, nie okazują publicznie swoich emocji - uśmiech nie zawsze jest oznaką szczęścia, bywa że kryje się za nim zakłopotanie czy smutek, którego jednak nie pokazuje się osobom postronnym. W tej kulturze należy być sumiennym i rzetelnym, niepowodzenie w wypełnianiu obowiązków przynosi wstyd całemu otoczeniu. Bardzo ważna jest solidarność grupowa, dobro ogółu i wspólny interes, przedkładany jest nad dobro jednostki.

Status społeczny kobiet
Mężczyźni w hierarchii społecznej stoją wyżej od kobiet – i jest to widoczne zarówno w życiu publicznym jak i rodzinnym. Kobiety stoją na pozycji podległej względem mężczyzny, stanowią ich własność . Symbolem ograniczeń było jak w Japonii wiązanie stóp małych dziewczynek- praktyka zniekształcania ich w celu osiągnięcia małego rozmiaru stópki, co definiowało kobiece piękno. Procedury tej zakazano dopiero w 1901 roku. Na początku XX wieku, wraz z budową komunistycznego państwa, nastąpiła poprawa statusu kobiet. Ale nadal pomimo równości płci względem prawa, zdarzają się przypadki sprzedawania młodych kobiet na żony.

UMIŁOWANIE  PRZYRODY
Lecznictwo
Cechą kultury chińskiej jest zamiłowanie do świata przyrody i bezgraniczne zaufanie w moc sił natury. Dzięki niemu rozwinęła się medycyna ludowa: ziołolecznictwo oraz akupresura i akupunktura znane w Chinach już od kilku tysięcy lat.
Akupresura polega na dotykaniu, głaskaniu, uciskaniu określonych miejsc na ciele człowieka. Naciski wpływają na układ nerwowy pobudzając impulsy dochodzące do chorego narządu.
Powoduje to zmniejszenie bólu i poprawienie jego funkcjonowania. Dotknięcia odblokowują przepływ energii Yin i Yang i prowadzą do ich zrównoważenia, co niweluje większość chorób somatycznych.
Akupunktura uznawana jest w wielu krajach jako uzupełnienie medycyny konwencjonalnej, chociaż jej skuteczność od lat jest przedmiotem badań klinicznych. Technika ta służy do redukowania bólu oraz przywrócenia równowagi organizmu i polega na nakłuwaniu ciała igłami w odpowiednich punktach, odpowiadających za największą aktywność narządów wewnętrznych. W Chinach wiele państwowych uczelni medycznych specjalizuje się w tej technice.

Malarstwo
Chińscy malarze najczęściej tworzą obrazy przedstawiające naturę i dążenie do osiągnięcia równowagi między yin, (pasywną siłą kobiecą reprezentowaną przez wodę), oraz yang (element męski reprezentowany przez góry). Obrazy często ozdabiane są napisami, a pismo uważane jest za najwyższą formę sztuki -  o kaligrafii mówi się, że jest najgłębszym wyrazem charakteru człowieka.

Wierzenia ludowe
Chińskie wierzenia ludowe zawierają elementy czczenia przodków, buddyzmu, taoizmu i prastarych religii czczących zwierzęta i przyrodę: słońce, ziemię i niebiosa. Święta kultywujące ludowe bóstwa są do dziś ważnym elementem tej kultury. Buddyzm, konfucjanizm czy taoizm jest wyznawany równolegle z ludowymi wierzeniami.
Konfucjanizm kładzie nacisk na poszanowanie tradycji, zamiłowanie do starych porządków, wykazuje tendencję do konserwatyzmu oraz zamykania się na wpływy zewnętrzne. Jest filozofią życia i doktryną państwową, kształtuje moralność, miejscową edukację i porządek społeczny.
Taoizm z kolei odnosi się do świata przyrody i harmonii występujących w nim dwóch przeciwstawnych sił: jin i Yang, które mają wpływ na duchowy rozwój  każdego człowieka.
W Chinach mieszka jedna piąta całej ludności świata, czyli 1,3 miliarda ludzi. Kraj zamieszkuje pięćdziesiąt grup etnicznych, najbardziej liczną są Chińczycy Han (92%) -  łączy się tu i wzajemnie przenika kila religii i niezliczona ilość wierzeń ludowych. Nie jest możliwe zachowanie jednorodności w tak wielkiej populacji, ale bezsprzecznie można powiedzieć, że jest to niezwykle silna i fascynująca kultura, niosąca ze sobą piękno i wyciszenie, od tysięcy lat odciskająca ślad na innych, goniących za nowoczesnością społecznościach. Wycieczka w tak odległe kraje zawsze jest niezapomniana, ale myślę, że Chiny warto zobaczyć nie tylko ze względu na liczące tysiące lat zabytki, ale głównie na orientalną kulturę.

o Autorze

katja szalek
Więcej ciekawych informacji znajdziecie na portalu podróżniczym  www.eprzewodnicy.pl


Artykuł pochodzi z serwisu Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW

Co warto zobaczyć w Paryżu ?

Co warto zobaczyć w Paryżu ?

Otoczona trzema morzami Francja jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów państw. Zjeżdżają tutaj miłośnicy piaszczystych plaż, amatorzy górskich wspinaczek oraz pasjonaci sztuki i narciarstwa.
Symbolem miasta jest Wieża Eiffela usytuowana w zachodniej części centrum, na której dostępne są trzy poziomy widokowe, których można podziwiać całą panoramę Paryża.
Do stolicy Francji co rok przyjeżdżają rzesze zakochanych turystów, gdyż w tym mieście pełno jest romantycznych miejsc, zielonych ogrodów, luksusowych hoteli i wykwintnych restauracji.
Dużym zainteresowaniem wśród turystów cieszy się także gotycka Katedra Notre – Dame z charakterystycznymi płaskimi wieżami, pięknymi witrażami oraz wielką rozetą, przez którą światło słoneczne przedostaje się do środka. Idąc dalej szlakiem architektury paryskiej nie sposób pominąć Łuku Triumfalnego na Polach Elizejskich, XVIII- wiecznego Panteonu, czy Bazyliki Sacré Coeur, gdyż są to najsłynniejsze francuskie zabytki. Paryż to także kulturalna stolica Europy, gdyż na każdym korku można natknąć się na galerie sztuki, muzea, teatry, czy wystawy obrazów. Najsłynniejszy jest oczywiście Luwr, w którym znajdziemy dzieła sztuki ze starożytnych państw, rysunki mistrzów renesansu, romańskie i gotyckie rzeźby, czy bogatą kolekcję dzieł sztuki Bliskiego Wschodu. Jednak to w Muzeum d'Orsey znajdują się obrazy impresjonistów, takich jak Monet, Degas, Van Gogh czy Seurata.

Wybierając się do Paryża warto zwiedzić dzielnicę Montmartre, która stanowi centrum paryskiej rozrywki i cyganerii. To tutaj można tworzą najsłynniejsi artyści i rzeźbiarze. W wolnej chwili warto także wybrać się do dzielnicy La Defense, która w ostatnich latach stała się centrum biznesu we Francji.

Apartamenty we Francji są tak usytuowane, że z okien rozpościera się widok do panoramę miasta, widać Sekwanę oświeconą blaskiem księżyca oraz bulwary. Warto ulokować się blisko Champs Elysees, gdzie przez cały rok czuć zapach róż z Ogrodów Luksemburskich. Najwięcej luksusowych hoteli i pensjonatów znajduje się na Polach Elizejskich, gdzie można zatrzymać się w wykwintnej restauracji serwującej francuską kuchnię albo w przytulnych kawiarenkach. Wyjazd do Francji dostarczy na pewno o wiele więcej atrakcji niż wakacje nad morzem, czy w górach, w których możemy odpocząć w Polsce, bez konieczności wyjazdu zagranicznego.

o Autorze
akteb

Artykuł pochodzi z serwisu Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW

czwartek, 24 listopada 2011

3 powody, dla których mimo wszystko warto wybrać się na wczasy w Egipcie

3 powody, dla których mimo wszystko warto wybrać się na wczasy w Egipcie

Autorem artykułu jest Joy of Comunism

Foto: Wikipedia
Być może jest to obciach. A i sama przyjemność przebywania w zamkniętym hotelu przez siedem czy czternaście dni może wydawać się wątpliwa.
Są jednak powody, dla których warto wybrać się choć raz na wczasy w Egipcie.
To jeden z najpopularniejszych kierunków letnich wyjazdów Polaków.
Egipt zyskuje, ponieważ jest tani i gwarantuje ładną pogodę. Łączy więc dwie cechy, które od zawsze decydowały o tym, czy Polacy mogli uznać wypoczynek za udany. Z drugiej jednak strony liczba odwiedzających to miejsce rodaków sprawia, że wyjazd tam jest traktowany jako pewien rodzaj obciachu. Są jednak powody, które sprawiają, że wczasy w Egipcie mogą być ciekawą opcją.

 Zabytki
Niegdyś do Egiptu jeździło się przede wszystkim ze względu na to, co można było tam zobaczyć. Dla każdego, kto choć trochę orientuje się w historii, będzie to miejsce nieustannych odkryć. Dość powiedzieć, że w Muzeum Egipskim zgromadzono 120 tys. eksponatów. Bliżej obeznani z archeologią docenią to, że znalazło się w nim miejsce (mimo skąpej przestrzeni) na popiersie Kazimierza Michałowskiego.
O piramidach, grobowcach i pozostałościach po cywilizacji liczącej kilka tysięcy lat nie trzeba wspominać. W programie najtańszej nawet firmy oferującej wczasy w Egipcie jest opcja wyjazdu choćby do Gizy.

 Islam i Arabowie
Historia starożytna to jedno, islam – drugie. Dzisiejszy Egipt to kraj, który jest przede wszystkim państwem arabskim. Zamieszkują go Fellahowie, egipscy Arabowie, którzy wywodzą się od starożytnych mieszkańców tego państwa, którzy w ciągu wieków ulegli arabizacji i islamizacji.
Islam egipski uznawany jest za stosunkowo nowoczesny, w Kairze działa renomowany uniwersytet Al-Azhar. Sam Kair znany jest z licznych meczetów. Nie bez przyczyny nazywany jest miastem tysiąca minaretów. Są wśród nich budowle eleganckie, monumentalne, ale też oszpecone przez rozwój wielkiego miasta. Warto poznać także tę stronę kraju i wykorzystać wczasy w Egipcie do poznania ciekawej kultury.
Przy okazji poznawania arabskiego i islamskiego Egiptu warto zainteresować się Koptami, chrześcijanami, którzy stanowią około 10 proc. ludności.

 Morze Czerwone
To rzecz nieco ograna, jednak tylko ze względu na to, że każdy niemal turysta wybierający się na wczasy w Egipcie korzysta z ofert nurkowania w Morzu Czerwonym nie warto rezygnować z tej przyjemności.
Rafy, ryby i podwodny świat warte są zachodu. Warte są nawet ceny, którą trzeba zapłacić za towarzystwo przeciętnych turystów z Polski. Zwłaszcza, że nieco bardziej profesjonalni nurkowe mogą korzystać z propozycji firm oferujących bardziej wyspecjalizowane wczasy w Egipcie.
Trzy opisane wyżej powody, dla których można zdecydować się na wczasy w Egipcie mogą być przekonywujące. Uważny czytelnik zauważy jednak, że najlepszym sposobem na poznanie tego kraju będzie wyjazd indywidualny.
---
niezapomniane wczasy w Egipcie i innych krajach
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Do Austrii na narty

Do Austrii na narty

Autorem artykułu jest katia81

Okolice Hotelu "Astoria" w Wiedniu (foto J&S wszelkie prawa zastrzeżone)
Austria to idealne miejsce do uprawiania narciarstwa. Kraj w większości pokryty jest pasmami wysokich gór, w których pokrywa śnieżna zalega przez większą część roku.
Do tego kilka lodowców, które właściwie przez cały rok zapewniają dobre warunki do uprawiania narciarstwa alpejskiego.
Austria to również atrakcyjny kraj narciarski z punktu widzenia położenia geograficznego. Jest to bowiem najbliżej Polski leżący kraj alpejski. Zaledwie jeden dzień podróży samochodem wystarcza, aby dotrzeć do Austrii na narty w region skąpany w śniegu i naszpikowany trasami zjazdowymi, wyciągami narciarskimi i całą infrastrukturą turystyczną nastawioną na obsługę gości chcących aktywnie spędzić urlop na stokach alpejskich.

Jednym z popularniejszych regionów narciarskich w Austrii, choć nie najbliższych jest z pewnością Tyrol ze stolicą w Innsbrucku. Pobliski lodowiec Stubai gwarantuje fantastyczne warunki do uprawiania sportów zimowych od początku października do końca kwietnia a czasami nawet dłużej. Ogromna baza noclegowa zapewnia zakwaterowanie na bardzo wysokim poziomie a z centrum Innsbrucka kursują autobusy dowożące narciarzy bezpośrednio w rejon stoków w dosłownie kilkanaście minut. W rejonie Innsbrucka każdy znajdzie coś dla siebie. Są trasy zjazdowe zarówno dla wytrawnych narciarzy jak i całkowicie początkujących. Działają liczne szkółki narciarskie dla dorosłych oraz specjalne dla dzieci. Z ośrodków o najwyższym stopniu trudności polecić można Nordkette.

Rejon Inssbrucka to nie tylko raj dla narciarzy zjazdowych i snowboardzistów, ale również mekka dla biegaczy narciarskich oraz dla osób chcących jedynie oddać się pieszym wędrówkom i podziwianiu alpejskiego krajobrazu. Liczne komfortowe hotele SPA zapewniają odpoczynek i relaks na najwyższym poziomie z atrakcjami dla ciała i cery oraz bogatą ofertę odnowy biologicznej.

Jeśli chodzi o ceny to przykładowo: karnet narciarski sześciodniowy na lodowiec Stubai kosztuje niespełna 190 EUR dla nocujących w dolinie Stubai i posiadających kartę stałego gościa. Karnet na pięć lodowców dziesięciodniowy kosztuje ponad 300 EUR. Ceny te są cenami orientacyjnymi i obowiązują w najwyższym szczycie sezonu. W pozostałych terminach można dostać skipassy za naprawdę okazyjne kwoty.
Dla tych, którzy pochłonięci są uprawianiem biegów na nartach z całą pewnością polecić trzeba region narciarski Styria w Górnej Austrii. Jest tutaj masa dobrze przygotowanych i pięknych krajobrazowo tras biegowych. Również zjazdowcy znajdą miejsce na swoje szaleństwa zwłaszcza w słynnym ośrodku narciarskim Dachstein-Tauern, który szczególnie polecany jest rodzinom z dziećmi. Jak nigdzie indziej to właśnie tutaj warto przyjechać na rodzinne ferie zimowe z dziećmi. Liczne szkółki narciarskie dla najmłodszych oraz wiele atrakcji dla dzieci sprawi, że wyjazd do Dachstein będzie zaliczany do naprawdę udanych zimowych wypadów na narty.

Kolejny polecany kurort narciarski to leżące niedaleko Salzburga Radstadt wchodzące w skład największego w Austrii regionu narciarskiego Ski Amade. Radstadt to tętniące życiem miasteczko z fantastycznie przygotowaną bogatą ofertą noclegową  w liczbie niemal 4000 łóżek. W dzień miasteczko pustoszeje, narciarze korzystają ze świetnej infrastruktury narciarskiej, na którą składają się dziesiątki kilometrów doskonale utrzymanych tras narciarskich oraz nowoczesne wyciągi narciarskie i kolej gondolowa. Wieczorem miasteczko zamienia się w jedną wielką kulinarno-biesiadną imprezę, która trwa nierzadko do białego rana.

Tuż przy granicy z Italią- kurort narciarski Solden - to ośrodek nastawiony na bardzo wymagającego turystę zadowalającego się nie tylko dobrze utrzymanymi trasami narciarskim i infrastrukturą wspomagającą szusowanie na białym puchu, ale również oczekującego ciekawych atrakcji i chcącego przeżyć wyjątkowe wakacje zimowe w Alpach. Solden to wspaniałe widoki i bardzo sowicie nasłonecznione stoki górskie. Wracając do kraju z urlopu na nartach w austriackim Solden nierzadko przywozi się ze sobą opaleniznę, której nie powstydziłby się turysta wracający chociażby z Tunezji.
---
Gdzie na narty
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 22 listopada 2011

Malta urok trzech wysp

Autorem artykułu jest marcin olczak

Malta to wyspy leżące na południe od kontynentu europejskiego pomiędzy Sycylią a Północną Afryką. Główne wyspy to Malta,Gozo i Comino pełne atrakcji turystycznych.

Wybrzeża Malty są skaliste, urozmaicone licznymi zatokami, stromymi urwiskami i grotami. Burzliwa historia Malty sprawiła, iż duża liczba mieszkańców jest potomkami Arabów, Włochów czy też Brytyjczyków, co odzwierciedla się w jej kulturze i tradycji.
Oprócz większości mieszkańców zatrudnionych w przemyśle stoczniowym, budownictwie i handlu duża ich część zaczęła trudnić się turystyką, która obecnie jest dominującym działem gospodarki i przyciąga wielu turystów z całego świata.
Turyści szukający wypoczynku lub też miejsca do spędzenia wymarzonych wakacji bez wątpienia znajdą to wszystko na Malcie. Plaże najczęściej są jednak skaliste, ze stromymi zejściami ku morzu i mogą czasami nastarczać trudności z dostaniem się do nich. Piaszczyste plaże, chętnie odwiedzane przez wypoczywających z rodziną czy też małymi dziećmi znajdują się w Cirkewwa i Melliecha.

Wyspa jest miejscem starych reliktów i zabytków oraz średniowiecznych miast chociażby jak Mdina zwane również jako "Ciche Miasto" leży ono na szczycie wzgórza i tworzą je bardzo wąskie i kręte uliczki.
Stolicą Malty jest Valletta. To główny punkt zwiedzania starych zabytków, oraz zrobienia pamiątkowych zakupów. Valletta stanowiła niegdyś siedzibę Zakonu Rycerzy Maltańskich i po dziś dzień zachowały się tam stare mury miejskie oraz imponująca katedra Świętego Jana. Swój urok stolica Malty zawdzięcza również położeniu przy jednym z największych, naturalnych portów świata, panujący tu klimat i nigdy nie śpiące miasto daje atmosferę osobistego uroku i niepowtarzalności.

Inną wyspą należącą do Malty jest Gozo. Usytuowana jest ona zaledwie 6Km od północnego wybrzeża Malty. Większość turystów przyjeżdża na tą wyspę na jednodniową wycieczkę z Malty, aby zwiedzić stolicę Rabat, oraz usytuowaną na szczycie wzgórza twierdzę, ruiny prehistorycznych świątyń Gqantija i malownicze wsie rybackie Xlendi i Marsalforn.

Najmniejszą wyspą Malty jest Comino. Jest ona tak mała iż znajduje się tam zaledwie jeden hotel, jeden posterunek policji,i pare domków. Najpiękniejszym zakątkiem Comino jest Błękitna Laguna a tutejsze groty i zatoczki są idealnym miejscem do pływania i nurkowania w kryształowej wodzie.
Malta stanowi idealne miejsce na wymarzone wakacje, jej specyficzny urok i klimat nadaje jej unikalności i wyjątkowości. Dlatego czy kochasz sporty wodne, zwiedzanie czy po prostu odpoczynek na plaży, wszystko to możesz znaleźć na Malcie.
---
Marcin Olczak www.marcin-podroznik.blogspot.com
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 21 listopada 2011

Pieniny

Pieniny

Autorem artykułu jest Joas

Pieniny, a przede wszystkim ich środkowa część zaliczają się do jednych z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych w Polsce.
Zajmują drugie miejsce w Polsce, zaraz po Tatrach pod względem liczby turystów.
O znacznej popularności turystycznej Pienin decydują walory zarówno przyrodnicze, jak i pozaprzyrodnicze owych gór, bardzo dobra dostępność komunikacyjna oraz świetnie zorganizowana baza noclegowa i infrastruktura turystyczna.
Dodatkowo o ich atrakcyjności przeważa występowanie kwaśnych i nasyconych dwutlenkiem węgla wód mineralnych, zwanych też szczawami. Atrakcją turystyczną, którą ten obszar może się pochwalić również na skalę europejską jest spływ tratwami na Przełomie Dunajca. Równolegle do spływu biegnie także szlak pieszo-rowerowy zwany Drogą Pienińską. Znajduje się on po słowackiej stronie rzeki. Warte zainteresowania są również ruiny zamku w Czorsztynie oraz gotycko-renesansowy zamek w Niedzicy.

Tereny sąsiadujące się z Pieninami zaś mogą się pochwalić drewnianymi kościółkami w Grywałdzie i Dębnie Podhalańskim. W pobliżu mieszczą się również kościoły w Krempachach i Frydmanie. Dla turystów po Zbiorniku Czorsztyńskim kursują także statki pasażerskie białej floty, tj. statek Harnaś, który wykonuje 50-minutowe rejsy widokowe oraz statki Halny i Dunajec, które to przewożą turystów między zamkami w Niedzicy i Czorsztynie.
W paśmie górskim mieści się również Pieniński Park Narodowy. Znajduje się on w środkowej części Pienin, uważanej za najciekawszy i najcenniejszy pod względem przyrodniczym obszar w tym rejonie. Zaś po stronie słowackiej istnieje PIENAP, czyli też Park Narodowy tylko że słowacki. Główna rzeka Pienin to Dunajec więc cały obszar znajduje się w jego zlewni. W porównaniu do sąsiednich regionów, Pieniny posiadają korzystny klimat. Zachmurzenie jest umiarkowane, zaś stoki południowe są silnie nasłonecznione, a doliny potoków są znacznie zimniejsze i chłodniejsze. Zimą i późną jesienią w kotlinach bardzo często zalegają mgły. Przeważają wiatry zachodnie i północno-zachodnie, z kolei najsilniejsze występują w dolinach o charakterze przełomowym i w głębokich przełęczach. Halny wieje tutaj dość słabo. Oprócz atrakcji związanych z krajobrazem Pieniny wyróżnia bogata szata roślinna. Także fauna jest zróżnicowana, szacuje się że w tych terenach występuje połowa w Polsce znanych gatunków zwierząt. Szczawnica noclegi oferują nam miły, bezpieczny, przyjazny oraz pełen atrakcji wypoczynek. Warto udać się tu na spędzenie wolnego czasu np. podczas wakacji. .
Odkurzacz centralny
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

piątek, 18 listopada 2011

Do wyjeżdżających do Austrii uwag kilka

Foto J&S - wszystkie prawa zastrzeżone
Czy zdajemy sobie sprawę, z tego, że dwie trzecie powierzchni Austrii zajmują Alpy?
Wspaniałe masywy górskie przyciągające, co roku tysiące turystów. I nie ma znaczenia, czy zdobywać je chcemy latem, czy zimą. Austriackie Alpy to Top 10 na liście letnich bądź zimowych planów urlopowych wielu Europejczyków.
Wybierając się do Austrii w sezonie 2011/2012 warto, zatem pamiętać, że w samochodzie musimy posiadać zapasowe kamizelki ostrzegawcze po jednej sztuce na każdą osobę podróżującą, oraz konieczne jest posiadanie trójkąta ostrzegawczego. Polecamy także zaopatrzyć się w łańcuchy, ponieważ zima w Austrii potrafi zaskoczyć niejednego kierowcę.
Śmigający na nartach natomiast powinni pamiętać o kaskach dla swoich pociech. W takich krajach związkowych Austrii jak: Ziemia Salzburska, Karyntia, Styria, Dolna Austria, Górna Austria, Burgenland i Wiedeń obowiązuje nakaz używania kasków podczas jazdy na nartach lub snowboardzie. Nakaz dotyczy dzieci i młodzieży do 15 roku życia. I to by było na tyle z zakresu: Polak wiedzieć musi.

Jeżeli jednak nie podjęliśmy jeszcze decyzji, dokąd wybrać się tej zimy, warto skorzystać także z informacji pt.: Polak wiedzieć może z zakresu nowości w regionach oraz różnic w cenach karnetów i zakwaterowania.
Decydując się na wyjazd w Alpy Austriackie warto prześledzić aktualne nowości w ośrodkach narciarskich. Nie od dziś, bowiem wiadomo, że Austriacy bardzo dużo inwestują w branżę turystyczną, a największe pole do popisu mają właśnie w rozbudowie infrastruktury wyciągów narciarskich. Z zamieszczonego na Facebooku profilu Austria po Polsku można dowiedzieć się, że przed sezonem 2011/2012 w modernizację infrastruktury zainwestowano w Austrii 494,20 miliony EUR.

I tak dla porównania, w obszernych ośrodkach narciarskich jak Salzburger Sportwelt w Ziemi Salzburskiej zainwestowano w tym sezonie w nową gondolę 10 osobową w miejscowości Altenmarkt-Radstadt, która zwiększy przepustowość o 2000 osób na godzinę. Podobną gondolę, ale z podgrzewanymi siedzeniami postawiono w regionie Fieberbrunn. Przepustowość zwiększy się tam o 2400 osób na godzinę. W regionie Schladming Planai postawiono w tym roku nowy wyciąg krzesełkowy 6 osobowy z podgrzewanymi siedzenia. Przepustowość dzięki temu wzrośnie o 2400 osób na godzinę. 6 osobowy wyciąg krzesełkowy postawiono także w regionie Hochkönig, w miejscowości Dienten, ponadto w Ischgl, Kitzbühel, w ośrodku Finkenberg w Zillertalu, Saalbach-Hinterglemm, a także w regionie Serfaus-Fiss-Ladis. Z pozostałych ciekawych nowości warto zwrócić uwagę na nową gondolę 8 osobową w regionie Katschberg, 4 osobowy wyciąg krzesełkowy na Lodowcu Mölltal, 8 osobową gondolę w Saalbach-Hinterglemm, kolejną 10 osobową gondolę, tym razem na Lodowcu Hintertux oraz 8 osobową gondolę w regionie Zillertal Arena.

Wiemy już, co nowego zapowiada się w największych ośrodkach narciarskich Austrii. Warto teraz porównać ośrodki, które zmodernizowały infrastrukturę, oraz obowiązujące w nich karnety narciarskie.
Region Ischgl oferuje ponad 230 km tras, wysokości do ponad 2800 m n.p.m., a 6 dniowy karnet narciarski kosztuje tutaj 206,50 EUR. Serfaus-Fiss-Ladis to wysokości ponad 2800 m n.p.m., 204 km tras zjazdowych i to wszystko za 195,50 EUR za 6 dni. Zillertal łącznie ma 668 km tras tworzą je trasy takich ośrodków jak: Hochfügen-Hochzillertal, Zillertal Arena, Mayrhofen z Finkenberg oraz Lodowiec Hintertux. Maksymalna wysokość w tym regionie sięga ponad 3200 m n.p.m., a 6 dniowy karnet narciarski obejmujący całą dolinę kosztuje 205 EUR. Ośrodki nie są ze sobą połączone, ale pomiędzy nimi można poruszać się bezpłatnym skibusem lub pociągiem. Region Kitzbühel Kirchberg to 168 km tras, wysokości do 2000 m n.p.m. i 210,50 EUR za 6 dniowy karnet narciarski. Z kolei Saalbach-Hinterglemm oferuje 200 km tras narciarskich, wysokości do ponad 2000 m n.p.m., a karnet kosztuje 212 EUR za 6 dni szusowania. Hochkönig, Salzburger Sportwelt i Schladming Planai mają karnet narciarski wspólny i kosztuje 210 EUR, różnica tkwi jedynie w kilometrach tras i wysokościach. Pierwszy ma do zaoferowania 150 km tras i wysokości do 1900 m n.p.m., drugi 350 km tras i wysokości do 2150 m n.p.m., natomiast trzeci ośrodek Schladming Planai to 167 km tras i wysokości sięgające prawie 1900 m n.p.m. Podane ceny dotyczą tylko wysokiego sezonu, czyli okresu świątecznego oraz ferii. W pozostałych terminach, różnice w cenie pomiędzy poszczególnymi regionami mogą być jeszcze bardziej wyraźne.

Ostatnie porównanie ośrodków to konfrontacja zakwaterowania. Okazuje się, bowiem, że podobnie jak z popularną marką, także w ośrodkach narciarskich często obok jakości infrastruktury i kilometrów tras, trzeba także płacić za nazwę. Widoczne jest to wyjątkowo w regionie Ischgl, gdzie np. 4 osobowy apartament położony 2,5 km od wyciągów kosztuje w lutym 1532 EUR. Kolejna Mekka narciarzy, w której trzeba odpowiednio zapłacić za nocleg to Schladming (ceny kształtują się w okolicy 1232 EUR za apartament 4 osobowy za tydzień) oraz Saalbach-Hinterglemm (1009 EUR w styczniu i 1246 EUR w lutym za apartament 4 osobowy). W Zillertalu ceny apartamentów wahają się w zależności od lokalizacji obiektu. Apartamenty położone na początku doliny, czyli około 50 km od Lodowca Hintertux można zarezerwować już za 617 EUR (apartament 6 osobowy w styczniu). Natomiast położone w majestatycznym Mayrhofen kosztują już 1661 EUR. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku regionu Kitzbühel Kirchberg. Rezerwując apartament w centrum ośrodka, w odległości 100 m od wyciągów (Jochberg) musimy liczyć się z wydatkami rzędu około 1400 EUR za apartament 6 osobowy w styczniu. Jeżeli jednak zarezerwujemy apartament o tym samym standardzie, ale w miejscowości Hollersbach, płacimy już tylko 788 EUR w tym samym terminie (apartament z Wellness). Różnica w tym przypadku polega na tym, że apartament położony jest w odległości 700 m od gondolki, którą można dostać się do miejsca, w którym zlokalizowany jest apartament za około 1400 EUR / tydzień. Salzburger Sportwelt z kolei jest potężnym regionem narciarskim składającym się z kilku mniejszych ośrodków. Najważniejsze punkty na mapie narciarskiej tego regionu to bez wątpienia Wagrain i Flachau. I w tym drugim właśnie nocleg w 4 osobowym apartamencie kosztuje 799 EUR / tydzień. Jeżeli natomiast zdecydujemy się na mniejsze Eben im Pongau, za tę samą ofertę zapłacimy już tylko 619 EUR.

Oprócz wymienionych powyżej topowych regionów narciarskich mamy do dyspozycji wiele mniejszych, ale nie mniej urokliwych i idealnie zagospodarowanych. Na uwagę zasługują także karynckie Bad Kleinkirchheim i Nassfeld Hermagor, czy położone w Tyrolu wschodnim Sillian, Lienz i Matrei-Kals. Decydując się bowiem na wyjazd w Alpy Austriackie warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę konieczny jest dla nas wyjazd do ośrodka z ponad 200 km tras, czy absolutnym must have sezonu musi być dla nas urlop w topowym regionie oraz hotel lub apartament przy samych wyciągach?
Austriackie ośrodki narciarskie są tak piękne i tak idealnie przygotowane, że nawet niewielkie Sillian czy większe Nassfeld Hermagor spokojnie zaspokoją nasze narciarskie oczekiwania. Pamiętajmy jednak również, że fantastyczny Ischgl, Saalbach oraz Schladming, zapierające dech w piersiach widoki w Sölden, czy na Lodowcu Kitzsteinhorn są jedyne i niepowtarzalne, a wybór oczywiście należy do nas - narciarzy.

Monika Wiater
www.globtrans.pl.
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

wtorek, 15 listopada 2011

Narty w Gliczarowie Górnym

Foto ze strony :http://gliczarow.info.pl/

Podhale należy do najczęściej wybieranych miejsc wypoczynku wśród miłośników białego szaleństwa w Polsce. Z jednej strony rozbudowuje się baza turystyczna w postaci nowych wyciągów i tras, z drugiej jest odpowiednie zaplecze noclegowe i gastronomiczne.

Choć często krytykuje się problemy z dostępnością do tras, to warto szukać wypoczynku poza zimową stolicą Polski, w mniejszych wioskach położonych kilkanaście kilometrów od Zakopanego. Oferują one tańsze noclegi a także coraz więcej tras na wyciągach i mniejsze natężenie ruchu, co łącznie przyczyni się do lepszego wypoczynku.
Decydując się na zimowy wyjazd na narty na Podhale, warto skierować się na Pogórze Gliczarowskie, do Gliczarowa Górnego.
Otóż Gliczarów Górny to miejscowość idealna do rodzinnego wypoczynku, jest położona na uboczu, jest tu cicho i spokojnie. Z Gliczarowa rozciąga się wspaniała panorama na niemal wszystkie tatrzańskie szczyty, a czyste powietrze jest zalecane przez lekarzy. Znajdziemy tu bardzo dobre warunki do uprawiania aktywnej turystyki, liczne szlaki turystyczne, trasy do narciarstwa biegowego, jak i wiele innych ciekawostek i atrakcji. W okolicy znajduje się kilka stacji narciarskich, do których dojeżdża z Gliczarowa skibus. W samym Gliczarowie znajdziemy wiele pagórków na których dzieciaki mogą wyszaleć się na sankach i biegać w nartach. Gliczarów Górny to świetna baza wypadowa na Słowację, na tatrzańskie szlaki, do Zakopanego czy do innych miejsc na Podhalu i Spiszu.

W Gliczarowie Górnym znajdziemy dobrą bazę noclegową w postaci nowoczesnych pensjonatów czy willi oferujących noclegi w Gliczarowie. Z pokoi roztacza się widok na Tatry, a cisza i spokój zachęcają do odpoczynku. Co ważne, ceny są niższe niż w Zakopanem, choć standard noclegów jest porównywalny. Są tu też prawdziwe góralskie karczmy oferujące podhalańskie potrawy i przysmaki oraz drewniany kościółek w stylu podhalańskim. Gliczarów Górny to nie tylko doskonałe miejsce do aktywnego wypoczynku zimą, ale także jedna z ostatnich miejscowości w której poznamy prawdziwego ducha góralszczyzny.
Autor: bury

piątek, 11 listopada 2011

Białka Tatrzańska, czyli narty po polsku

Białka Tatrzańska foto: Wikipedia
Autorem artykułu jest Konrad Koniarz

Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie brak wolnego czasu to największy wróg w spędzaniu wielu godzin na stoku. W lepszej sytuacji są mieszkańcy południowej części naszego kraju. Toż wiadomo, że na narty najlepiej wybrać się w góry.

Na szczęście dla chcącego nic trudnego. Dysponując już nawet 3-4 wolnymi dniami można pojeździć na nartach w Polsce w naprawdę przyzwoitych warunkach. Rzecz będzie o Białce Tatrzańskiej.
Zlokalizowana niespełna 100 km na południe od Krakowa oraz ok. 5 km od zakopianki Białka da dużo frajdy niejednemu narciarzowi / snowboardziście. Jest tu wiele stoków, jednak skupmy się na ośrodku Kotelnica. Kilka stoków o różnym stopniu trudności pozwoli spędzić wiele dni w tym miejscu. Znajdziecie tu oślą łączkę, gdzie nowicjusze białego szaleństwa mogą skorzystać z usług instruktorów. Co ważne są tu także instruktorzy angielskojęzyczni. Średnio zaawansowani na pewno będą usatysfakcjonowani trasami niebieskimi. W tym najdłuższą z nich, liczącą około 1400m. Biegnący wzdłuż tej trasy wyciąg zabiera jednocześnie na sam szczyt Kotelnicy 6 osób. Dodatkowo, oprócz głównej gondoli, jest tu kilka mniejszych wyciągów. Nie zawiodą się także doświadczeni fani szybszej jazdy, gdyż w Białce nie zapomnieli o wyznaczeniu kilku czerwonych tras. Jest ich trzy, a dosłowniej rzecz ujmując dwie i pół. Oprócz dwóch biegnących wzdłuż wyciągu nr 13, do dyspozycji jest również trasa biegnąca aż do podnóży wyciągu nr 8 (patrz: mapka). Jednak ta w początkowym swym biegu ma kolor niebieski a dopiero w dolnym biegu przechodzi w coś na obraz czerwonej.

Infrastruktura

U podnóża stoków czeka całkiem przyzwoita baza gastronomiczna, kilka wypożyczalni nart/snowboardów a także przechowalnie dla dzieci! Nie trzeba się również przejmować o parking pod samym wyciągiem znajduje się kilkadziesiąt miejsc. Jednak w sezonie starczy ich tylko dla tych, którzy lubią wcześnie wstawać. Inni muszą zadowolić się oddalonym o kilkaset metrów parkingiem. Pozostawienie auta jest na szczęście za free. Dobra rada proponujemy zaopatrzyć się wcześniej w gotówkę, gdyż lokalne bankomaty mają dziwną przypadłość częstego wyświetlania komunikatu out of order. W samych kasach zapłacimy kartą, jednak warto mieć parę groszy na dodatkowe wydatki.

Na sezon zimowy 2011/2012 właściciele ośrodków zaplanowali kilka zmian. Między innymi w pobliżu stoków będzie można skorzystać także z usług term Bania. Ośrodek jest podobny w założeniu do tego zlokalizowanego w Bukowinie Tatrzańskiej. Dodatkowo na najbliższy sezon zapowiada się kilka nowości na stoku, m.in. nowa kolejka linowa, nowy system kontroli dostępu oraznowy cennik. W tym wszystkim pozostaje wierzyć, że wszystkie te nowinki pozwolą rozładować kolejki pod główną gondolą. Niestety, cały urok tego miejsca psuła (jeszcze w poprzednim sezonie) za mała przepustowość (a może za duża ilość chętnych) głównej gondoli, prowadzącej na samą Kotelnicę. Jak dla mnie ten element był największą bolączką, która zajmowała najwięcej czasu podczas pobytu. Toż każdy wie, że na narty jedzie się po to, żeby pojeździć :) a nie czekać w kolejce do wyciągu. Mam nadzieję, ze właściciele ośrodka o tym pomyślą, gdyż większość ludzi kupuje karnety, które obowiązują na określone godziny lub czas. Być może jest to element, który wciąż jeszcze zachęca turystów do wyboru stoków chociażby u naszych południowych słowackich sąsiadów (np. Chopok).

Zakwaterowanie

Białka oferuje sporo możliwości noclegów w różnych cenach. Nawet szukając w ostatniej chwili można znaleźć rozsądną ofertę nieopodal stoków; należy się jednak generalnie przygotować na ceny mało przyjazne turystom. Wiadomo im bliżej ośrodków narciarskich, tym więcej chętnych. Jednak nie ma się co zniechęcać. Osobiście polecamy także znalezienie noclegu w nieopodal położonych miejscowościach (np. Poronin). Tym bardziej, że okolica oferuje sporo atrakcji i nie warto pozostawać w samej Białce przez cały pobyt w górach.

Co poza Białką?

Skoro góry, to na pewno Zakopane. Tego miasta nie trzeba reklamować. Chociaż bywa przepełnione turystami a ceny w niejednej karczmie drenują skutecznie kieszenie, to wciąż przyciąga swoim niepowtarzalnym klimatem. Dodatkowo, dla strudzonych fanów białego szaleństwa, oczywiście polecamy wspomnianą już Bukowinę Tatrzańska i zlokalizowane tam termy. Na pewno zapewnią relaks po całym dniu na stoku. Nam przypadł do gustu zwłaszcza basen zewnętrzny z muzyką relaksacyjną, słyszaną pod taflą wody :)

Sezon 2011/2012 zbliża się wielkimi krokami i na pewno warto wyskoczyć w góry. Życzymy wielu miło spędzonych godzin na stoku. Pamiętajmy jednak należy zachować ostrożność. Nawet jeśli my będziemy uważali, to nie możemy usypiać czujności. Wiele osób łączy narty z alkoholem. Uważajcie na siebie. Nie zapominajcie o kaskach! Udanej i bezpiecznej zabawy na stokach!


.

Konrad Koniarz | www.SprawdzoneWakacje.pl

--

Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

Lazurowe wybrzeże, czyli tylko błękit

Autorem artykułu jest Konrad Koniarz


Historia zatoczyła koło. Po okresie dominacji różnego typu wyjazdów zorganizowanych, obecnie coraz więcej osób przy okazji wakacji postanawia spróbować własnych sił i rezygnuje z ofert biur podróży. Dlaczego forma wypoczynku na własną rękę staje się coraz bardziej popularna? Największym plusem takich podróży jest niezależność i możliwość odwiedzenia niezatłoczonych miejsc.

Droga

Decydując się na Francuską Riwierę warto poważnie zastanowić się nad środkiem transportu. Wybrzeże obfituje w wiele uroczych miejsc i warto zobaczyć je wszystkie. My wybraliśmy auto. Przyznam, nie jest to niedzielna przejażdżka po bulwarze. Jadąc z Warszawy można zdecydować się na (przynajmniej) dwie drogi:

1. Warszawa (PL) Poznań (PL) Dessau (DE) Numberg (DE) Vadus (FL) Milan (IT) 2000km

lub

2. Warszawa (PL) Poznań (PL) Dessau (DE) Numberg (DE) Karlsruhe (DE) Besancon (FR) Lyon (FR) Avignon (FR) 2200km

Przy wyborze drogi nie należy się kierować jedynie odległością i warto także rozważyć ceny winiet na autostradach. O ile Autobahny w Niemczech są (jeszcze ) bezpłatne, to już w Austrii, Włoszech i Francji za podróżowanie musimy płacić. I to słono. Dla przykładu koszt przejazdu po autostradach we Francji (opcja 2), nie licząc poruszania się już na miejscu, wyniesie około 500 PLN. Radzimy także pomyśleć o noclegu po drodze. Oczywiście każdy jak najszybciej chciałby odprężyć się na plaży, jednak warto pomyśleć o bezpieczeństwie. Na wakacjach warto zwolnić tempo. Uwaga za przejazd po francuskich autostradach zazwyczaj zapłacimy kartą. Warto jednak warto mieć przy sobie gotówkę, żeby nie spowodować kolejki na bramkach.

Wybierając podróż własnym autem w takie miejsce, jak Lazurowe Wybrzeże, spotka nas miłe zaskoczenie. Rozpoczynamy podróż w Polsce, w klimacie umiarkowanym. Gdy docieramy, witają nas palmy i wilgotny mikroklimat.

Lokalizacja

Naszą bazą wypadową po Lazurowym Wybrzeżu było St Raphael typowe miasto z promenadą nad brzegiem, plażą i innymi udogodnieniami dla miejscowych i turystów. W ciągu dnia oferuje to, co większość francuskich nadmorskich miejsc. Po zmroku pokazuje swoje drugie oblicze z leniwego przeistacza się w tętniący kurort, z niekończącymi się straganami, występami ulicznymi i licznymi kawiarenkami. Leniwi mogą spędzić tu cały swój pobyt wakacyjny i zapewne nie będą się nudzić. Pisząc o St Raphael warto wspomnieć o zlokalizowanym tam porcie, który w sezonie jest wypełniony po brzegi jachtami różnego rodzaju i tonażu. Przy samym nabrzeżu wieczorami restauracje wypełniają się tubylcami, słychać wówczas niemal wyłącznie język francuski a wokoło roztacza się woń wyśmienicie przyrządzonych owoców morza.

Koszty

Oprócz wymienionych już wcześniej wysokich opłatach za autostrady, należy też wspomnieć o innych cenach. Te, w przeciwieństwie do ludności francuskiej, nie są nastawione przyjacielsko. Lazurowe wybrzeże nie należy do tanich miejsc, ale ma ku temu powody. Po pierwsze cudowne widoki oraz niepowtarzalny klimat. A po drugie, i co ważniejsze, już od wielu lat przyciąga niczym magnes najbardziej zamożne osoby. Kiedy stanie się na plaży w St Tropez można podziwiać z brzegu najpiękniejsze prywatne jednostki pływające.

Co warto zobaczyć

Riwiera Francuska ma bardzo barwną linię brzegową, która skrywa niezliczoną ilość cichych, skalistych zatoczek z błękitną wodą. Wiele z nich w trakcie wakacji jest zatłoczona, lecz można znaleźć także takie, gdzie będziemy jedynymi gośćmi. Jednak kiedy zapragnie się poczuć prawdziwy południowo-francuski klimat, polecam odwiedzić szczególnie dwa miejsca: St Tropez oraz Cannes.

Saint Tropez

Tego miejsca nie trzeba reklamować. Bywają tu najznakomitsi tego świata. Od mniej więcej połowy XX w. właśnie do St Tropez zaczęli ściągać aktorzy, biznesmeni a także nieco później nawet członkowie rodzin królewskich. Jest to miejsce, gdzie dnie można spędzić w luksusie, popijając zimne drinki z kokosa a w nocy dać się porwać gorącym rytmom. Ci z Was, którzy z nutką sentymentu wspominają niezapomniane filmy Żandarm z Saint Tropez z Louisem De Funesem, z pewnością zapuszczą się do centrum tego miasteczka. Tam właśnie znajduje się nadgryziony zębem czasu budynek z napisem Gandarmerie Nationale. Tuż za granicami St Tropez, jadąc na zachód, znajduje się najbardziej znana plaży w okolicy. Dość powiedzieć, że aby wjechać na płatny parking, ciągnący się wzdłuż plaży, trzeba odstać w kolejce. Ale kiedy już uda się Wam znaleźć miejsce, do dyspozycji będziecie mieli bardzo długą plażę, bogatą w bary i restauracje. Także fani jednostek pływających znajdą tam coś dla siebie. Nieopodal brzegu bowiem podziwiać można zacumowane jachty różnej wielkości. Aby unaocznić sobie, jak wygląda St Tropez, najlepiej obejrzeć teledysk DJ Antoine Welcome to St Tropez.

Cannes

O ile St Tropez to miejsce idealne na błogi wypoczynek, to po przeciwnym biegunie leży Cannes. Z naszego miejsca wypadowego St Raphael jadąc wzdłuż wybrzeża, należy poruszać się drogą zwaną La Corniche. To prawdziwa frajda dla fanów krętych górskich dróg, położonych blisko brzegu. Droga wije się zgodnie z linią brzegową i czasem bywa bardzo wąska. Szczególnie malownicze są te odcinki, które prowadzą wokół zatoczek. Po drodze znajduje się punkt widokowy, z którego roztacza się malowniczy widok na Morze Śródziemne oraz na Cannes. Po przejechaniu 40km odcinka gwarantującego niezapomniane doznania, osiągamy Cannes.

Auto można pozostawić na płatnym podziemnym parkingu i dalej pójść pieszo. Cannes można opisywać na wiele sposobów, może się podobać lub nie. Jednak na każdym kroku czuje się atmosferę światowego kina na najwyższym poziomie oraz wielkich pieniędzy. Oczywiście polecam zobaczyć aleję gwiazd, gdzie można znaleźć odciski rąk lub nóg wielu znanych aktorów oraz reżyserów. Miejsce to przyciąga wielu turystów. Idąc dalej wzdłuż promenady, położonej blisko plaży, napotkamy niezliczone bary i restauracje. Oczywiście na stołach królują owoce morza. Warto tu przyjechać i spędzić kilka chwil.

Lazurowe wybrzeże to miejsce rzadko odwiedzane przez naszych rodaków. Powodem zapewne jest słabo rozwinięta komunikacja powietrzna oraz spora odległość. A szkoda, bo jest to miejsce naprawdę godne polecenia.
.
Konrad Koniarz | www.SprawdzoneWakacje.pl

--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.