środa, 21 września 2011

Co jada i pija się w Australii?



Autorem artykułu jest Tomasz Galicki


Jeśli w naszych podróżach dotrzemy na kontynent australijski, z pewnością szybko odkryjemy, gdzie i jak stołują się mieszkańcy tej wielkiej wyspy.

W domach oraz restauracjach prym wiedzie kuchnia wielonarodowa, do wielu stałych zestawów włącza się elementy swojego regionalnego, tradycyjnego menu, jednak podstawą australijskich jadłospisów są ziemniaki (zwłaszcza grubiutkie frytki, zwane potato wedges, spożywane  z ostrymi sosami i przyprawami) i kluski serwowane na sposób orientalny (z mięsem, rybą, warzywami, doprawiane wedle gustu, ale gotowane – zdrowo – na parze).
W pracy Australijczyk chętnie sięga po focaccia, czyli po włoską kanapkę, sprzedawaną wprost
z piekarnika, napakowaną sałatką i kawałkami mięsa. W multikulturowej gastronomii jada się libańskie danie lebanese mezes (marynowane i opiekane warzywa, wzbogacane dipami, pasztecikami itp.). Czyste wody, okalające wyspę, dostarczają też przepysznych „owoców morza” – zamówione w barze seafood platter na pewno nie rozczaruje wielkością i smakiem. 
Dla chętnych – steki z kangura, przypiekane na grillu, dla mniej żądnych takowych doznań – soczysta wołowina lub popularne barbecue – mix warzyw, mięs i sałat. Na główne danie mówi się w Australii yabbies i „montuje się” je z wszelkich dostępnych (w domu i w restauracji) składników. Za wykwintny posiłek uchodzi jagnięcina z roszponką i grochem (lamb loin fillet), a na elegancki deser warto zamówić – na ciepło - baked ricotta cake, na zimno – bezę pavlova. Gdy zaś skusimy się na polecane cheese platter (świeże sery plus ciasteczka lub suszone owoce), przetestujmy od razu wina australijskie. Ich szeroki wachlarz sięga od białych, idealnych na wyspiarskie upały, po wyborne czerwone, szybko dojrzewające. W Australii prym wiodą też mocne, lokalne piwa, świeżo wyciskane soki  z najróżniejszych owoców i warzyw oraz kawa parzona na rozmaite sposoby.

Pamiętać warto, że Australia była kolonią angielską, ale do czasów obecnych brytyjska monotonia w sposobie żywienia została wyparta przez liczne fast foody, bary sushi, knajpki  z krewetkami czy chińskie „okna smaku”, z których roztaczają się najróżniejsze aromaty. Nie brak też miejsc, gdzie piecze się niezłą pizzę i gotuje „całkiem włoski” makaron. Na śniadanie Australijczycy, wzorem Amerykanów, przyrządzają sobie płatki z mlekiem lub – śladami Anglików – tosty z dżemem. Obiady jada się tu dość późno, stąd duży wybór „punktów z kanapkami”, odwiedzanymi w ciągu całego dnia przez uczniów, studentów i pracowników różnych firm. Szczególnie wielkim sentymentem darzy się kulturę hinduską – z racji silnej emigracji z Indii, nie brak miejsc, gdzie można raczyć się wschodnimi specjałami.
---
T.G.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz