niedziela, 12 lutego 2012

Tanatoturystyka w Egipcie

Tanatoturystyka w Egipcie

Śmierć od zawsze fascynowała ludzi. Ten moment przejścia do innego świata jest tak tajemniczy, dramatyczny a z drugiej strony pociągający. W naturze ludzkiej leży to, że do myśli o śmierci trzeba się przyzwyczaić. Aby oswoić się z tym trudnym tematem można na przykład odwiedzić miejsce pochówku.

Czym jest tanatoturystyka i dlaczego staje się coraz bardziej popularna? Pojęcie to pochodzi od imienia Tanatosa – greckiego boga śmierci. W języku angielskim określa się ten rodzaj turystyki także jako dark tourism, czyli ciemną, mroczna turystykę. Niektóre biura turystyczne wręcz zamieszczają w przewodnikach takie miejsca jak cmentarze, miejsca masowych zabójstw czy katastrof jako obowiązkowe punty zwiedzania. Motywem popychającym ludzi do tego nieco odmiennego sposobu zwiedzania jest nie tylko zwykła ciekawość, ale także potrzeba kontaktu ze śmiercią, chociażby symbolicznego. Nie każdy jest przygotowany psychicznie na taką podróż. Niektórzy ludzie są bardzo wrażliwi na problematykę umierania, w innych nie wzbudza ona większych emocji.

Jedną z odmian tanatoturystyki jest podróż do miejsc zachowujących pamięć o zmarłych, takich jak cmentarze, mauzolea, grobowce, krypty. Miejsca pochowku odwiedza się ze względu na znane osoby tak złożone lub ze względu na ciekawą architekturę grobowców, piękne nagrobki, wspaniałe rzeźby. Miejsca kultu zmarłych są bardzo ważnym źródłem informacji dla historyków, mogą odgrywać znaczącą rolę dla zwykłych ludzi, którzy szukają swoich korzeni. Mogą także być celem pielgrzymki, tak jak to jest w przypadku grobu Jana Pawła II w Rzymie, lub po prostu sprzyjać refleksji nad życiem i śmiercią. Niestety, są i tacy ludzie, którzy przejawiają niezdrowe zainteresowanie śmiercią.

Starożytni Egipcjanie mieli szczególne podejście do problemu umierania i grzebania zwłok. Wydaje się, że życie pozagrobowe było dla nich równie istotne, co życie na ziemi. Wierzyli, że ludzie wydają ostatnie tchnienie i omdlewają. Dopiero podczas rytuału otwarcia otwarcia oczu i ust zaczynała się siedemdziesięciodniowa żałoba. Później następował transport zmarłych do miejsca, gdzie ciało było przez siedemdziesiąt dni balsamowane. Mumifikowanie miało zapewnić życie wieczne, dlatego też do sarkofagu wkładano przedmioty użytku codziennego: naczynia, mapy, amulety i inne.

Zwykli ludzie byli składani do grobowców znacznie skromniejszych niż piramidy. Co bogatsi budowali sobie już za życia bardziej wystawne „domy”. Bardzo ciekawym przypadkiem jest Kairskie Miasto Umarłych, zwane także Miastem Śmierci lub Qarafą. Stanowi ono część Kairu, zajmuje bardzo dużą powierzchnię. Nie jest to zwykły cmentarz – jego niezwykłość polega na tym, że zamieszkują tak żywi ludzie. Jak do tego doszło? Początki nekropolii sięgają VII wieku, kiedy to arabski dowódca Amr ibn al As postawił w pobliżu Kairu grobowiec rodzinny. Z czasem grobowców w pobliżu wzgórza Moqattam przybywało i cmentarz rozrastał się aż do XVI wieku. Współcześnie część grobowców została przerobiona na budynki mieszkalne – miejsce spoczynku zmarłych stało się domem dla żywych. Nekropolia zaczęła „żyć” - szacuje się, że może tam mieszkać nawet do dwóch milionów kairczyków. Główną przyczyną takiej niespotykanej koegzystencji jest bieda. To ona popycha ludzi do tak niekomfortowych decyzji. Do tego dochodzi fakt przeludnienia miasta oraz problemy lokalowe związane z trzęsieniem ziemi, jakie miało miejsce w 1992 roku. Miasto Śmierci jest obiektem zwiedzanym tylko przez odważnych turystów. Ci, którzy zapuszczą się w tą swoistą atrakcję Kairu na własne oczy mogą przekonać się, jak wygląda coraz lepiej funkcjonująca dzielnica stolicy Egiptu.


o Autorze

M.B.
Artykuł pochodzi z serwisu Albercik.pl - darmowe artykuły na WWW

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz