piątek, 21 października 2011

Jeden dzień w Kalkucie

Autorem artykułu jest Jakub Śliwa


Po Kalkucie można włóczyć się całymi dniami i ciągle nie mieć dosyć.  Jednak wystarczy kilka godzin w mieście, aby chcąc – nie chcąc natknąć się przynajmniej na kilka charakterystycznych dla miasta symboli, z którymi zwykle jest Kalkuta kojarzona.
Figura Matki Teresy z Kalkuty, okolice Park Circus, Kalkuta, Indie
Takich symboli nie trzeba też daleko szukać; pieszo warto spenetrować okolice dworca kolejowego Howrah (naprawdę sporo się tutaj dzieje), taksówką (koniecznie!) warto wybrać się w okolice Sudder Street – zwłaszcza jeśli szukamy taniego noclegu; tu też znajdziemy ciekawą kolonialną architekturę, ostatnich pewnie rikszarzy – “ludzi koni” – tak nazywał ich Dominique Lapierre – choć to nazwa nieładna.

Władze Kalkuty dawno już podjęły decyzję o usunięciu z ulic miasta riksz ciągniętych przez ludzi – psuły wizerunek nowoczesnego miasta, do jakiego pretenduje Kalkuta  i kojarzyły sie z wyzyskiem. (Podobną decyzję “unowocześnienia” miasta podjęło parę lat temu Delhi – usunięto z miasta krowy. Podobno przeniesiono wszystkie do specjalnie stworzonego schroniska. Jednak na szczęście po Pahar Ganj błąkają się jeszcze ostatnie krówki – bastiony tradycji). A jeśli kogoś znuży kolonialna atmosfera Sudder Street i szuka mocniejszych wrażeń, to może odwiedzić np. rejon Park Circus.
Howrah Bridge na rzece Hooghly, Kalkuta, Indie
Włócząc się po mieście nie sposób nie zauważyć i przynajmniej parę razy nie przekroczyć Howrah Bridge na rzece Hooghly, jednego z czterech mostów Kalkuty. To szósty co do wielkości most na świecie. Podobno dziennie przejeżdża po nim ponad 80 000 pojazdów a pieszo pokonuje go ponad milion ludzi. Most warto przejść pieszo w godzinach szczytu, który trwa tutaj z małymi przerwami od świtu do późnego wieczora, więc każda pora dnia jest dobra by doświadczyć tego czym jest naprawdę tłum, ludzka rzeka, której nurt porywa i wciąga, z którym nie ma co walczyć; trzeba tylko umiejętnie dać mu się prowadzić…
Targ kwiatowy, okolice Mullik Ghat, Kalkuta, Indie
Tuż przy wschodnim końcu mostu nieopodal Mullik Ghat znajduje się Phul Market czyli po prostu targ kwiatowy, których sporo jest w całych Indiach, zwłaszcza w okolicach świątyń. Ten jednak, jak przystało na Kalkutę, jest jednym z największych w całym kraju – codziennie sprzedaje na nim ponad 2000 sprzedawców, a w czasie większych świąt liczba ta podwaja się.
DOkolice stacji kolejowej Howrah, Kalkuta, Indie
Jeśli w Kalkucie wpadniemy po auto, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że będzie to żółty Ambassador (to, że wpadniemy pod auto też jest w Indiach bardzo prawdopodobne), czyli miejscowa taksówka. Jeździ ich po mieście oficjalnie ponad 40 000 (tych zarejestrowanych), w praktyce jest ich znacznie więcej, choć pewnie i tak za mało…
---
Tekst pochodzi z:  http://www.jakubsliwa.com/blog/
Jakub Śliwa - fotografia podróżnicza, warsztaty fotograficzne, wyprawy fotograficzne, fotografia dla podróżników
www.jakubsliwa.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz