niedziela, 25 marca 2012

Grota Komonieckiego - Lodospad

Grota Komonieckiego - Lodospad

Autorem artykułu jest Marcin Walczak

Grota Komonieckiego to rejony wyjęte z odrębnej rzeczywistości. Kojarzone z baśniowymi sceneriami albo jak kto woli - klimatem prosto z Narnii. A wszystko to w zakresie kilkugodzinnej wyprawy z rejonów Bielska-Białej. Powróciła też istota zimowego bezpieczeństwa w górach. Problem dylematu: idziemy dalej czy zawracamy?
Przybliża się kolejny weekend. W tym roku weekendy zbliżają się bardzo szybko. Jeszcze szybciej upływają. Czas porzucić tą zurbanizowaną puszkę i zachłysnąć się górskim klimatem. Lodowatym klimatem. Ponownie spotkać znajomych. Pogadać. Pośmiać się. Zasmakować niezależności i dobrowolnie dać się ponownie zapuszkować.
normal_P1330009

Brakuje narzędzi, aby pokazać widoki naszej lodowej groty. Wszystko precyzyjnie zamrożone. Bezprecedensowe dzieło, każdej nocy i każdego dnia poprawiane boską ręką. Słynny już lodospad zakrywa 60 procent szerokości groty. Latem ledwo co kilkanaście kropel ścieka z góry. Teraz mamy do czynienia z naturalną lodową ścianą. Przyzwani na koncert barw wchodzimy do wnętrza. Ta sama lodowa ściana, niczym melodia z harfy, przepuszcza słoneczne promienie do wnętrza. Barwy stonowane, tak bardzo niespotykane dla oka.

W głębi ekspozycja lodowych zjawisk. Lekcja geografii w najwspanialszym przekazaniu. Trzeba troszkę się wspomóc encyklopedią. Na górze zwisają lodowe stalaktyty powstające w wyniku zamarznięcia kapiącej wody ze stropu. Od podłoża mamy do czynienia ze stalagmitem, który także jest efektem zamarzania kapiącej ze stropu wody, jednak przy gruncie. W wyniku złączenia stalaktytu ze stalagmitem powstaje kolumna zwana stalagnatem.
normal_P1330015

A co do groty to nie jest to Grota Komunickiego, bynajmniej nie Kumunieckiego tylko Grota Komonieckiego. Od żywieckiego wójta Andrzeja Komonieckiego, który to w swojej kronice - "Dziejopis Żywiecki" po raz pierwszy przedstawił grotę (1704r.).

W Ślemieńskim zaś Państwie w Pośrednim Groniu w Hali Siwcowej nad wsią Lasem jest skała wielka, co przed nią wierzchem woda idzie, a pod nią dziura jest, w którą może sto statku wegnać i w niej tam sposobnie stanąć; będąc w skale obszerno, jak jaskinia jaka z natury uczyniona.

Pierwszy raz nazwę Groty Komonieckiego zxastosował w monografii "Ziemi Wadowickiej" Aleksy Siemionow.

Grota zlokalizowana jest we wschodniej frakcji Beskidu Małego w źródliskowym areale potoku Dusiaca. Z tej przyczyny również specyficzny na wiosnę ciek wodny przecinający grotę w 1/3 szerokości i zimowy lodospad. Grota posiada powierzchnie ok. 115 m2.
normal_P1330045

Grota Komonieckiego to nie wyłączna atrakcja w tym miejscu. Z tego małego cieku z dachu groty niespełna 30 metrój poniżej mieści się Wodospad Dusicy. Prezentuje się równie imponująco co Grota Komonieckiego! Lodospad robi na nas wrażenie.

Tak jak w porządnych filmach, zaczęło się niewinnie. Była jaskinia, był wodospad, uśmieszki, przetarta droga etc. Grozy nie będzie, jednak kilka zapytań się pojawi...

Kontynuujemy trasę w kierunku Anuli, przebijając się przez gigantyczne wielkości śniegu. Dochodzimy do wydeptanej ścieżki. Luzik życzyłoby się powiedzieć. Niby ktoś szedł, jednak w ogóle nie jest lekko. Co jakiś czas załamujemy się to po kolana to po po tyłek. Jest kupa śmiechu.... Pod Gibasowym Groniem trop zaczyna się urywać. Widać tylko znaki po biegówkach. Reszta zawiana, albo nikt tym szlakiem nie poruszał się. Jestem zaskoczony. Cóż sprawdzimy na ile stabilna i zmrożona jest ta śnieżna warstwa. Z wolna trawersujemy wierzchołek Gibasowego Gronia. A w zasadzie torujemy trasę i co chwile zapadamy się głęboko w biały puch. Nie jest on na tyle solidny, aby nie poddać się pod naszym ciężarem. Przybliża się 15.00. Za godzinę będzie się już robić ciemno. Torujemy dalej? Czy wracamy? Ogarnia mnie duże zwątpienie poparte lekkim zmęczeniem. Wyłącznym pocieszeniem jest dla mnie stała pogoda. Z tej strony nie grozi nam dodatkowe niebezpieczeństwo. Po minionych doniesieniach o akcjach ratowniczych wyostrza się głos rozsądku. Do Stacha mamy jeszcze z 30 minut. Ale zimą to może być 4 razy więcej. Decyzja idziemy.... Zawsze moglibyśmy u Niego awaryjnie przenocować.

Na nasze szczęście, Staszek ma tutaj swoją dróżkę kierującą do Ślemienia. Całkowicie nie znane nam leśne zakamarki. Bezpiecznie, przy świetle czołówek idziemy w dół. Trochę mroczny, mistyczny klimat, w którym to najgłośniej słyszany jest osobisty oddech i bicie serca. Na niebie inwazja gwiazd... Jesteśmy w Ślemieniu Pod Borem. Ziąb zbliża się do 20 stopni... Jest dużo chłodniej aniżeli na grani. Pozostanie nam dojść drogą asfaltową do miejscowości Las.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz